Wyniki wyszukiwania dla hasła: zadania Rzecznika Praw Obywatelskich

| Tzn nie masz tej zafajdanej nalepki? No to skoro licencja tego wymaga to
| d***. Do komputera to rzecz jasna mysz możesz podłączyc :)

Nie, no nalepkę mam, tylko nie wiem do czego ją mam przylepić, system
dołączony do myszki, więc mam ochotę również do niej dołączyć tę nalepkę.

| A rozumowanie to jest M$ i póki się ktoś nie wychyli, a główny bojownik
| robi uniki, póty wiedzieć nie będziemy czy UŻYTKOWANIE takiego systemu
| jest legalne, bo kopia ponad wszelką wątpliwość jest.

Niestety. Szkoda, że nie ma pomysłu na otrzymanie w miarę jednoznacznej
odpowiedzi bez konieczności procesu. Moim zdaniem powinna być taka
procedura. Na przykład, by Rzecznik Praw Obywatelskich mógł w imieniu
obywateli zadać takie pytanie Sądowi Najwyższemu. nie mówię, by każdy miał
takie prawo, bo SN by został zasypany bzdurami, ale co jakiś czas spotykam
się z problemem lub wątpliwością, której nie sposób jednoznacznie rozwiązać.
Może byłoby to jakieś rozwiązanie.
|
| Apropos tematu.. mogłby mi ktoś podac namiary na jakiś jednolity tekst
| dyskutowanej EULA OEM bo mam windows98 OEMa a tam papierowej licencji nie
| ma. Znaleźć zaś takowej na sieci mi się przez dobre pół godziny nie udało.

Ale jest w pliku na płytce - nie pamiętam teraz nazwy a nie mam OEM-owego
systemu. Ale jest na pewno.



To Lech Kaczynski w marcu br., bedac w Izraelu zostal namaszczony na lidera
do prezydenckiego palacu. Pojawienie sie w prezydenckim wyscigu Zyda
Cimoszewicza pozwala opanowac druga dominujaca w Polsce opcje polityczna
dzialajaca od lat takze w mysl syjonistycznych dyrektyw. Agresja na Irak
byla tego najjaskrawszym przykladem. Dwubiegunowy uklad w wyscigu do
prezydenckiego palacu wzorem podobnego systemu sprawdzonego w USA daje
zydostwu gwarancje spelnienia ich oczekiwan. kazde sprzeciwienie sie tej
polityce powoduje z ich strony wsciekle ataki, czego kolejnym dowodem jest
rozpoczecie dzisiaj przed sadem rejonowym w Warszawie procesu przeciwko
Leszkowi Bublowi, kandydatowi na prezydenta RP, za to, ze w 2000 roku
broniac krzyzy na oswiecimskim "Zwirowisku" wydal ksiazeczke pt.
"Polsko-zydowska wojna o krzyze". Prokuratura wszczela postepowanie na
wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich Zyda Zolla. Mysle, ze szykany te
sprawia mu wielu sympatykow. Leszek Bubel prezydentem wszystkich Polakow!!

Zarowno Polska Partia Narodowa jak i prezydencka kandydatura Leszka Bubla
bedzie zawsze grabiezcze zapedy, zydowskich bezpodstawnych zadan hamowac. Do
czego w politycznej walce maja prawo, bez wzgledu na szykany czy przypinanie
latek przez bezczelnych debili wiadomego pochodzenia lub tez ich szabesgoi
na koszernym wikcie.

Wiecej na ten temat na stronie www.ppn.foxnet.pl

boukun


| A jako, że był oficerem w wojsku (nadal jest) to postawił "wartę"
| przed sklepem na jakieś 15h przed otwarciem. Żołnierze zmieniali się

Na szczęście PRL skończył się i dziś taki oficer, wylądował by conajmniej
u
Rzecznika Praw Obywatelskich, za traktowanie poborowych żołnierzy jak
pańszczyźnianą własność.  Ciekawe podejście do ludzi ma Twój tatuś....  ja
bym mu nie popuścił i sprawę zgłosił w miejsc parę.


Widzę, że kolega nigdy w wojsku nie był. Żołnierza gówno obchodzi po co
oficer wydał taki a nie inny rozkaz. Ma prawo żądać od swojego podwładnego
posłuszeństwa. Gdyby żołnierz mógł się sprzeciwiać temu co oficer każe to w
wojsku byłby jeszcze większy burdel niż jest. Mój ojciec zawsze miał dobre
kontakty ze swoimi żołnierzami i napewno nikt nie ma mu tego za złe.



Zapytanie do Rzecznika Praw Obywatelskich

w sprawie praktyk operatorow telefonicznych
zobowiazujacych przyszlych klientow do okazywania
3 dokumentow tozsamosci,
zaswiadczenia z pracy
innych dokumentow

[ciach]

Jaka jest podstawa prawna zadania przez operatora 3 dokumentow
tozsamosci przy zawieraniu umowy i podstawa zadania zaswiadczenia z
zakladu pracy.


Nie ma podstawy prawnej polecam art w Rzeczypospolitej
http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/gazeta/wydanie_990610/prawo/prawo...
ml
z powazaniem
Jacek




widzisz dwoch gosci podziurawil.
Policja wie i nie reaguje...
Prokurator go zaraz zwolni, a swiadka bedzie ciagac po sadach...
Znieczulica jest. Ludzie sie burza ze cos takiego jest, ale z drugiej
strony zadaja wolnosci i precz z panstwem policyjnym...
W Radomiu byla akcja Malolat - zaraz wlaczyl sie rzecznik praw
obywatelskich i tak dalej...
To bandyta ma prawa i ewentualnie pobyt sanatoryjny w polskich
wiezeniach.
Oczywiscie trzeba spelnic normy zageszczenia, kalorycznosc posilkow i
tak dalej i tak dalej....

A oto moja reposta:
Odcielibyśmy zwykłych obywateli od pytań do ministrów, posłów. W imieniu obywateli rozmawiałby RPO, dzięki czemu nie było by wielu zbędnych postów w działach rządowych. Od komentarzy są media.


Tak ale od tego śa ministrowie,za to im płacą obywatele by cięzko pracowali!
Po za tym rozpaśny rzad to pierwsza rzecz której chce uniknąć.


Po drugie, RPO miałby zadanie skupić się na pomocy najnowszym obywatelom, objaśniać tajniki Sclavinii oraz tworzyć i aktualizować poradnik.


Od tego jest MO,którego własnie przywołałem do aktywności.



1. Odpowiadanie na pytania nowych obywateli (pan minister się obija)


Już nie bedzie=>Mam taką nadzieje,zreszta biore sie obecnie solidnie za edukacje;)

2. Rzecznik stoi na straży wolności i praw obywateli


Sąd Najwyższy takze nad tym sprawuje opieke.W chwili obecnej Sędziowie mało mają do roboty.
a po za tym czy czyjeś prawa zostaly naruszone?Jesli tak to kiedy i kogo prawa zostały naruszone?

3. Przyjmowanie i rozważanie sugestii obywateli, przedstawianie najciekawszych rządowi


Jak obywatel nasunie cos Prezydentowi bądz odpowiedniemu ministrowi na to samo wyjdzie.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest powołany do rozstrzygania sporów spraw finansowych .Podstawowym zadaniem RPO jest służenie pomocą obywatelom którym łamaną są prawa konstytucyjne , obywatelskie .Administracja ministerstwa rolnictwa realizując swoją politykę w sektorze rybołówstwa działania swoje opiera wyłącznie na nieprzestrzeganiu konstytucji i praw obywateli zajmujących się rybołówstwem .Pozwoli pan ekonom że w kwestii łamania naszych praw wypowie się R.P.O.

....posiada nieistniejąca juz PZPR i nic nie znacząca UW...

Bo jak można komentować fakt, że ponownie były PZPR-owszczik i UW-olec na urzędzie Rzecznika Praw Obywatelskich, wybrany głosami PO, SDPl, a więc środowisk "okrągłostołowych" liberałów.

Prof. Rzepliński znany w przeszłości jako członek PZPR a póżniej UW....
na forum europejskim popiera żądania homoseksualistów, ....oskarżał Władze Warszawy, że łamią prawo, kiedy zakazały maszerowania gejom,...wypowiada się przeciwko dalszemu oczyszczania elit poprzez nieujawnianie teczek.....etc.
Osoba o poglądach liberalnych, któremu odpowiada, aby Polska trwała w rozwoju wg hasła: "władza, bogactwo dla wybranych...natomiast bieda, niewolnictwo ekonomiczne dla pospólstwa".

Czy stać nas na uwolnienie się z PZPR-owskich pajęczyn ???

Od soboty, 15 kwietnia, obniżona zostanie z 500 zł do 75 zł opłata za wydanie karty pojazdu rejestrowanego w Polsce po raz pierwszy - poinformowało ministerstwo transportu na swoich stronach internetowych.

Obniżka jest skutkiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) z 17 stycznia tego roku. Trybunał orzekł, że przepis określający na 500 zł wysokość opłaty za wydanie karty pojazdu rejestrowanego w Polsce po raz pierwszy jest niezgodny z Konstytucją i prawem o ruchu drogowym.

Wniosek o zbadanie przepisu rozporządzenia ministra infrastruktury złożył do TK Rzecznik Praw Obywatelskich.

Jak zauważył wówczas przewodniczący składu sędziowskiego Trybunału podając motywy tego rozstrzygnięcia, opłata ta nie jest związana z kosztami produkcji i dystrybucji karty.

Ministerstwo Infrastruktury zwiększyło opłatę, uzasadniając swe działanie chęcią zapewnienia środków na usuwanie i zagospodarowanie porzuconych pojazdów oraz wykonywanie innych zadań nałożonych na powiaty. Trybunał uznał, że jest to nałożenie nowej daniny publicznej w drodze rozporządzenia, z przekroczeniem granic określonych w ustawie.

Trybunał wskazał, że w ustawie Prawo o ruchu drogowym mówi się, iż w rozporządzeniu należy uwzględnić m.in. wysokość kosztów związanych z drukiem i dystrybucją kart pojazdów. Rzeczywiste koszty druku i dystrybucji karty pojazdu są znacznie niższe od stosowanej opłaty.

źródło: www.pap.com.pl

iar: "Przez dwie godziny ponad 1000 mieszkańców Augustowa manifestowało w obronie obwodnicy miasta. Akcja była skierowana do rzecznika praw obywatelskich i ekologów, którzy chcą wstrzymać rozpoczęcie inwestycji. Protestujący zablokowali rondo i wznosili hasła: "Jestem członkiem obszaru chronionego 2000", "Żądam ochrony człowieka", "Chcemy bezpiecznej drogi do szkoły". Takiej manifestacji w Augustowie jeszcze nie było. Augustowianie z transparentami w dłoniach blokowali rondo przy urzędzie miejskim, a wokół stały ciężarówki na których znajdowały się zniszczone podczas wypadków auta. Wszyscy domagali się jednego: jak najszybszej budowy augustowskiej obwodnicy. Protestujących wspierała grupa mieszkańców Suwałk i przedstawiciele Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa."

Szanowni Państwo
uprzejmie informuję, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmie się sprawą leśniczego z Nadleśnictwa Strzyżów oskarżonego o korupcję podczas interwencji w lesie – taką odpowiedź otrzymał Dyrektor Generalny Lasów Państwowych na swoje pismo skierowane do Rzecznika w tej sprawie.

Chodzi sprawę leśniczego Jana Kokota, opisaną m.in. w „Lesie Polskim” nr 3/2008. Leśniczy, który w czasie interwencji wobec osób palących ognisko w lesie objętym całkowitym zakazem wstępu został przez te osoby oskarżony o złożenie propozycji korupcyjnej. Sprawa znalazła swój finał w sądzie, który prawomocnie skazał leśniczego na rok pozbawienia wolności i karę grzywny.

W piśmie do Rzecznika wystosowanym 22 lutego Dyrektor Generalny Lasów Państwowych zwrócił uwagę, że sytuacja osoby pojedynczo podejmującej interwencję w przypadku napotkania osoby dokonującej czynu prawnie niedozwolonego jest niewątpliwie pozbawiona skutecznej ochrony prawnej. „Aktualna pozycja prawna osoby powołanej do ochrony dobra publicznej przegrywa w konfrontacji z realiami życia codziennego. Zdarzenie powyższe może mieć znaczące przełożenie na realizację zadań przez te i podobne osoby pełniące podobną służbę w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej” – napisał Dyrektor i poprosił Rzecznika o podjęcie interwencji w tej sprawie.

W odpowiedzi otrzymanej przez Dyrektora Generalnego 12 marca przedstawiciel Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Marek Łukaszuk, poinformował, że Rzecznik przyjął sprawę do rozpatrzenia i podjął kroki w celu wyjaśnienia, czy istnieją przesłanki do wniesienia kasacji od zapadłego wyroku.

Pozdrawiam
Przemysław Przybylski

"znajomości wyłącznie własnego "grajdołka" i układów w nim panujących."

Masz rację. W momencie gdy uznajesz Górny Śląsk za grajdołek, po likwidacji całego śląskiego przemysłu, tak jest. Widzę, że należysz do tej grupy Polaków, którzy nie darują, a i tak postawią na swoim. Szkoda, że nie ma już szabelek, bo pewnie za pomocą tego narzędzia dochodziłbyś swoich racji. Raptus z Waćpana.

Ja, wypowiadając się w temacie, chciałem Ci pomóc, wskazać drogę honorowego wyjścia z sytuacji w jakiej się znalazłeś (ustawa o Turystyce zamknęła Ci drogę do prowadzenia grup w górach). Moją intencją nie było prowokowanie Cię do rzucania "grajdołkami".

Poznań to rzeczywiście metropolia. W porównaniu do Śląskiej Aglomeracji Przemysłowej (5 milionów Ślązaków rozrzuconych w promieniu 30 kilometrów) to gigant. Również w dziedzinie uprawiania turystyki górskiej, kiedy od gór jest stąd średnio 60 km. Ale to nie ważne. Najważniejsze żadanie to, Poznań żąda przyłączenia do Sudetów.

Zostało Ci już niewiele instytucji, w których bedziesz mógł dochodzić prawa prowadzenia ludzi w górach jako Przodownik GOT: Rzecznik Praw Obywatelskich, Trybunał Konstytucyjny i Trubunał Europejski w Strassburgu. Myslę, że dożyjesz werdyktu tej ostatniej instytucji. Jeżeli uważasz, że warto tracić zdrowie na takie fanaberie.

Życzę wiele zdrowia. eda

Może trzeba zadać parę pytań Rzecznikowi Praw Obywatelskich w naszej
sprawie??
W końcu ma taki zakres działania; ma nas bronić i pokazywać
drogę działania.

1. Jakim prawem objęto nas przepisami ustawy FUS skoro byliśmy już na
emeryturach i rentach?
2. Jaki tryb odwoławczy przysługuje nam w tej konkretne sprawie?
3. Kto jest organem odwoławczym od decyzji waloryzacyjnych wydawanych
przez WBE (skoro MON odrzuca nasze wioski odwoławcze)?
4. Gdzie są przepisy wykonawcze organów wojskowych do ustawy FUS w
zakresie sposobu waloryzacji emerytur i rent wojskowych?

I może parę innych pytań? (jakie działania podjął RPO do tej pory w
związku z naszymi pytaniami, które już mu wysłaliśmy).


I te pytania przesłać w krótkim czasie do Biura RPO z różnych stron
Polski (za pomocą formularzy elektronicznych na stronie Biuro RPO).
Do tego można załączyć brednie wypisywane przez Ceśka.
Co Panowie na to??
zrg

Będziemy wysyłać.

To jeszcze mam trochę:

Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą sformułować żądań.

Małżeństwo jest jak fatamorgana na pustyni - widzisz pałace, palmy,wielbłądy. Potem znikają kolejno pałace i palmy, a na końcu zostajesz sam na sam z wielbłądem.

Żona do męża :
- Ach, jaki piękny dzień, aż się chce odetchnąć pełną piersią!
- Trudno, oddychaj tym, co masz.

Roman był bardzo wesołym chłopakiem. Gdzie nie poszedł tam Go wyśmiali...

- Chyba mój sąsiad znowu ostatnio bimber pędził..
- Skąd ten wniosek?
- Jego króliki znów sprały mojego dobermana.

- Czemu w Titanicu obsadzili w głównej roli Di Caprio?
- Bo Bruce Willis wszystkich by uratował.

Czajkowski, Freddie Mercury, George Michael, Elton John...
Czy naprawdę jesteście pewni, że chcecie posłać swojego syna do szkoły muzycznej?!

Po randce:
- Czy odprowadzisz mnie do domu, Romanie?
- Tak, wzrokiem...

Andrzej Lepper złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Nie został wpuszczony do Media Markt.

Nie tyle groźny jest rosyjski czołg, co jego pijana załoga.

Jeśli masz przepiękną żonę, odlotową kochankę, super brykę, nie masz kłopotów z urzędem podatkowym i prokuratorem, a gdy wychodzisz na ulicę świeci słońce i wszyscy się do ciebie uśmiechają -
narkotykom powiedz NIE!

Pewne francuskie pismo dla mężczyzn ogłosiło konkurs na najlepszy opis poranka.
Pierwsze miejsce zajął autor takiej wypowiedzi:
"Wstaję, jem śniadanie, biorę prysznic, ubieram się i jadę do domu".

Dlaczego kobieta ma w domu tak dużo do roboty?
Śpi w nocy to i się jej zbiera...

Gdy mężczyźnie źle - szuka żony.
Gdy mężczyźnie dobrze - żona jego szuka.

Jeżeli spotkałeś kobietę swoich marzeń, to o pozostałych marzeniach możesz
śmiało zapomnieć.

Życie jest piękne! Jeśli prawidłowo dobierze się środki antydepresyjne...

Dwóch Arabów miało w USA sprawy do załatwienia. Udało im się załatwić je za
jednym zamachem...

Studentem jestem i nikt, kto ma wódkę, nie jest mi obcy.

Kwaśniewski pokazał, jak należy rządzić,
Jaruzelski pokazał, jak nie należy rządzić,
Wałęsa pokazał, że każdy idiota moze rządzić,
Kaczyński pokazał, że nie każdy...

Wszystko się kiedyś kończy... oprócz "Mody na sukces".

Prostytutka po łacinie? - persona non gratis

Terroryści, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piąty dzień nie mogą
sformułować żądań.

Andrzej Lepper złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie został
wpuszczony do Media Markt.

Nie tyle groźny jest rosyjski czołg, co jego pijana załoga.

Jeśli masz przepiękną żonę, odlotową kochankę, super brykę, nie masz
kłopotów z urzędem podatkowym i prokuratorem, a gdy wychodzisz na ulicę
świeci słońce i wszyscy się do ciebie uśmiechają - narkotykom powiedz NIE!

Pewne francuskie pismo dla mężczyzn ogłosiło konkurs na najlepszy opis
poranka. Pierwsze miejsce zajął autor takiej wypowiedzi: "Wstaję, jem
śniadanie, biorę prysznic, ubieram się i jadę do domu".

12. Ustawa o Straży Kolejowej (SOK).

Straż Ochrony Kolei powinna działać na podstawie odrębnej ustawy pragmatycznej, o której to powołanie postulował Rzecznik Praw Obywatelskich do Ministra Infrastruktury (pismo RPO/371539/01/IX/WK z dnia 11.12.2001 r.). Konieczność należytego uregulowania problematyki ochrony bezpieczeństwa osób i mienia na obszarze kolejowym w pociągach i innych pojazdach kolejowych odrębnym aktem prawnym rangi ustawowej i realizowanie go przez wyspecjalizowaną formacje - Straż Kolejową, jest celem niniejszego projektu. Projekt ustawy o Straży Kolejowej ma na celu prawne umocowanie Straży Kolejowej jako formacji publicznej realizującej zadania eliminacji negatywnych zdarzeń związanych z występującym zagrożeniem stanu bezpieczeństwa na obszarze kolejowym, a szczególnie w pociągach i innych pojazdach kolejowych oraz kontroli przestrzegania przepisów porządkowych.

Jakiś czas temu zadałem Pani minister zdrowia pytanie kiedy zostaną podwyzszone limity za sprzet ortopedyczny.Do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi.Pisalem też do Rzecznika Praw Obywatelskich aby On swoim urzędem wymusil na ministerstwie zdrowia zajęcie się ta sprawa,otrzymałem odpowiedz,że RPO tym problemem sie nie zajmuje.Chociaz,przyznał,że do jego obowiazków należy między innymi reagowanie w przypadku zaniechania dzialań przez instytucje i urzedy swoich obowiązkow.Zaniechaniem MZ jest to,że przez 10 lat nie podnosił limitow za sprzęt ortopedyczny przynajmniej o wzrost cen w wyniku inflacji.
W dniu dzisiejszym sądze,że na wniosek stowarzyszeń niepełnosprawnych w wiadomościach POLSATU ten problem był poruszany.Przedstawiciel ministerstwa bardzo nonszalancko odniusł się do tego problemu, zbyl stwierdzeniem,iż jet to trudna sprawa i wymago wnikliwego rozpatrzenia i coś tam jeszcze mętnie tlumaczył.Z wiadomości tych wynika,że gdy nie dojdzie do szybkiego rozwiazania tego problemu niepełnosprawni spotkają się w niedługim czasie pod MZ aby protestować i domagać się szybkiego załatwienia sprawy.
Ja proponuję aby każdy z nas włączył się do tego protestu,przynajmniej piszac do MZ protesty w tej sprawie,jutro na spokojnie równierz napiszę drogą elektroniczną taki protest.
Im więcej nas bedzie tym efekt pewniejszy! Pozdrawiam jan

http://www.wiadomosci24.p...wiac_16236.html

Mały cytat:

Uprawnienia obywatela
To wszystko nie oznacza jednak, że policjant może legitymować każdego, kto mu się nawinie. Prawo mówi wyraźnie, że legitymowanie może odbywać wyłącznie w trakcie wykonywania czynności służbowych. Musi zatem istnieć powód żądania od nas dowodu tożsamości. Zwróćmy także uwagę na fragment wypowiedzi rzecznika, w którym mówi on o obowiązku podawania przez policjantów podstawy prawnej żądania dokumentów.

wiec jak coś odemnie chce (dowód) musi mi podać powód inaczej może mi skoczyć


Skoro się Pani podjęła pracować w UM i odpowiada tu, zamiast rzecznika, służbowo, to powinna Pani nas - petentów - traktować z nieco większym szacunkiem. No chyba, że te wszystkie informacje zdobywa Pani po godzinach pracy, prywatnie i w ramach wolontariatu....


To ostatnie zdanie proszę potraktować jako odpowiedź, dotyczącą Pańskich wątpliwości...
Wcześniej nie było tego rodzaju kontaktów z internautami, a ponadto nie wiąże się to nijak z moim zakresem obowiązków, jest po prostu chęcią pomocy w szybszych kontaktach z internautami, w kontekście znalezienia odpowiedzi na nurtujące ich pytania.
Nie jestem rzecznikiem UM, a jedynie staram się odpowiadać jak najbardziej wyczerpująco na zadane przez forumowiczów pytania. Trudno zaś nie wdawać się w polemikę z kimś, kto - po udzielonej odpowiedzi - komentuje to w dość niewybredny sposób.
Czy riposta na mało wyrafinowane komentarze jest oznaką braku szacunku?
Czy urzędnik bez względu na wzgląd nie ma prawa odpowiedzieć nawet na, że tak powiem, niskiej jakości komentarze i uwagi?
Otóż, uważam, że nie! I tego się będę trzymać...ponieważ... urzędnik to też człowiek.

Co do sugestii pracy UM do 18.00, myślę, że w tej kwestii Panu nie pomogę. Proszę zwrócić się bezpośrednio do Burmistrza, najlepiej drogą oficjalną.
Na dzień dzisiejszy w soboty można osobiście składać wnioski i odbierać dowody osobiste. Biuro Spraw Obywatelskich i USC jest czynne również w soboty w godz.7.15 - 15.15.
Dziękuję.

Z całą stanowczością popieram TomAcika. Nigdy sam dobrowolnie nie zrezygnuję ze swoich praw. To nie po to ludzie gineli na wiecach parędziesiąt lat temu żebyśmy teraz dobrowolnie niweczyli ich trud i ofiary.


Walczcie z TomAcikiem o niezbywalne prawo każdego człowieka do strzelania w kierunku garażu z odległości 5 metrów !!! To jest podstawa człowieczeństwa, godności i sprawiedliwości !!! Piszcie do rzecznika praw obywatelskich. Żądajcie wpisania do konstytucji Waszego prawa do strzelania do garażu.

To jest prawdopodobnie najważniejsza sprawa do załatwienia w naszym kraju. Nie wolno szargać godności człowieka strzelającego do garażu !!!

PS. Odrobina dystansu nikomu nie zaszkodzi. I nie chodzi mi o dystans do najbliższych zabudowań. Żądam ostrzeżenia, to może trochę ochłonę. :lol:

Nie uda sie do Urzedu Konsumentow. To sa materialy pirotechniczne i sa koncesjonowane wiec sie nie beda zajmowac. Tak powiedzieli juz jakis czas temu. Rzecznik Praw Obywatelskich tez sie nie uda. Podobnie jak NSA. To co wypisuje policja nie ma mocy prawnej wiec trudno zaskarzyc. Na tym polega zastraszanie. Nic nie zrobili nie ma jak sie odwolac. Jak przychodzi bandyta do restaruracji i zada pieniedzy za "ochrone" to dziala w identyczny sposob jak policja piszac pisemko do sklepu w ktorym mowi ze ustawa jest niezgodna z rozporzadzeniem wiec nie wolno. Sprzedawcy jesli sie postawia to bedzie wolno - zostalo to sprawdzone. Ale na ogol nie chca sie stawiac. Proch to zaden dochod wiec po co sie szarpac. Nie chca - nie bede sprzedawal. A ze broni nie kupia? A co to za interest 200zl na sztuce? A i tych sztuk pare tysiecy od poczatku roku. Lepiej sprzdac sztucer za 90 000zl czy boka za 60 000. Wiec zeby poniesc Was na duchu powiem ze i tak nic z tego nie bedzie. Ale mozemy sobie pogadac. Moze bedzie nam lzej? Ale mu przygadalem!!! Ale jestem odwazny!!! Nie sadzilem ze spoleczenstwo postawi tak stanowcza zapore jesli chodzi o dostep do broni. Na razie w osobach sprzedawcow a bedzie na pewno i wiecej. Jesli sie przed bandyta cofa to on zada coraz wiecej. To nie jest tak ze da spokoj. Na dzis jest proch. Jutro bedzie o broni i wrocimy do czasow PRL-u gdzie policjant ma wladza - teraz na chwile utracona.

MarekP

Czyli co. Np gdy Polska łamie prawo to jej obywatele nie powinni kierować się do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Przenigdy nie mogą występować jako strona w ETPCz, nawet jeżeli Polska łamie postanowienie dotyczące aresztu tymczasowego, no bo o nasz kraj chodzi. Czyli wreszcie polscy obywatele w sumie w sprawach wątpliwych pod względem zgodności z prawem europejskim nie mogą do sądu z tym iść, bo gdy wystąpią do sądu, to ten może zadać pytanie prejudycjalne do ETS i wtedy ich naziwsko mogłoby firmować sprawę przeciwko Polsce!

Jest pewna ustalona hierarchia waznosci aktow prawnych i ustawa Sejmu RP
jest nadrzedna dla uchwaly Rady Miejskiej. Otoz czas  jakis temu ( jeszcze
za Buzka) zostala takowa ustawa uchwalona. W zalaczniku do niej jest
czarno
na bialym, ze oplata karna za brak oplaty parkingowej wynosi 50zl. I stad
ta
kwota.
Wiadomosc co do podstaw prawnych nalozonej kary widnieje na karteczce,
ktora
jakis czas temu mozna bylo znalezc za wycieraczka wraz z wezwaniem do
oplacenia kary.


Tak,
ale mnie chodzi o uchwałe Rady Miejskiej,
w której uchwalono stawke za postój i obszar obiętym płatnym parkowaniem.
Ta uchwała nie została opoblikowana.
Przynajmniej ja nie moge jej znaleśc i nikt nie moze mi pomóc. Chyba, ze
opublikowali na dniach.

Jest pewna ustalona hierarchia waznosci aktow prawnych i ustawa Sejmu RP
jest nadrzedna dla uchwaly Rady Miejskiej.


Dokładnie,
Art 88 Konstytucji mówi, ze warunkiem wejscia w życie
.... prawa miejscowgo jest ich ogłoszenie.
( zasady i tryb ogłaszania aktów normatywnych okresla ustawa z której
wynika,
 ze prawo miejscowe powinno byc ogłaszane w Dzieniku Wojewódzkim.
Tytaj ta uchwała nie została opublikowana, wiec zgodnie aktem wyzszej ranki
nie weszła w zycie.

Jednakze pare miesiecy temu rzecznik praw obywatelskich zaskarzyl to do
Trybunalu Konstytucyjnego a ten akurat teraz (w grudniu) zebral sie i byc
moze orzeknie czy za oplaty za parkowanie sa zgodne z kontytucja czy nie.
Z
tego co wiem to do chwili takiego orzeczenia TK obowiazujace sa aktualne
przepisy.


To troche inny problem. Tutaj sprawa dot. całej Polski.
Ala jak TK orzeknie, ze pobieranie opłat jest niezgodne z konstytucja
to każdy bedzie mógł żądać zwrotu kasy.

Sam tez wylapalem 50zl i narazie nie zaplacilem (koles sie przyczail i
wystawil mandacik, kiedy tylko wysiadlem i poszedlem do kiosku po bilet
parkingowy). Wqurzylem sie zlekka na typka i schowalem mandacik do
szuflady
:)


ja mam kilkanaście nie opłaconych...

Pozdrawiam.Adam R.


W prasie ukazał się taki artykuł:

"Monitoring miasta wzbudza kontrowersje

Jeden z katowickich radnych boi się, że kamera może zarejestrować jego
spotkanie z obcą dziewczyną. Dlatego nie chce, by KZK GOP montował
kamery na przystankach. Uważa, że to podglądanie obywateli. Radnym
nikt się jednak w tej instytucji nie interesuje.

Od 24 października 16 kamer obserwuje centrum Katowic. Ich zakup i
montaż sfinansował częściowo Komunikacyjny Związek Komunalny
Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego - przeznaczył na to 300 tys. zł. W
zamian za to ma podgląd na osiem przystanków autobusowych. Pracownicy
KZK GOP widzą więc, gdy ktoś je dewastuje.

Jednak Andrzej Drybański, katowicki radny SLD, uznał, że kamery na
przystankach to zamach na jego wolność osobistą. Na swojej stronie

"Pana Prezesa Śmiałka mógł podglądać bezkarnie mieszkańców Katowic".

- Krew mnie zalewa! - denerwuje się Drybański. - Nie wiem, czy iść do
prokuratury, czy do rzecznika praw obywatelskich. Czemu baba, która
siedzi w Związku, ma mnie podglądać? Przecież, jak będę szedł ulicą z
obcą dziewczyną, to ona wszystko wygada!

Jego zdaniem monitoring centrum Katowic powinien służyć wyłącznie
policji. Na ostatniej sesji Rady Miasta złożył nawet interpelację w
tej bulwersującej go sprawie. Przekonywał, że argumenty KZK GOP -
chronienie przystanków przez zniszczeniem i pilnowanie punktualności
odjazdów autobusów - są śmieszne.

Tak samo myślą o radnym Drybańskim w KZK GOP. - Pan Drybański może
spać spokojnie, bo jego wątpliwej popularności postać nie znajduje się
w kręgu naszych zainteresowań - uspokaja Marek Klimek, główny
specjalista ds. informacji i promocji. - W naszym statucie nie ma
słowa o podglądaniu katowiczan. A poza tym nasi pracownicy są
zobowiązani do zachowania tajemnicy służbowej.

Przemysław Jedlecki" [Gazeta Wyborcza, wtorek, 20 listopada 2001 roku]

Zastanawiam się, czy takie postępowanie KZK GOP, polegające na podglądaniu
ludzi jest zgodne z prawem, w szczególności czy nie narusza ich wolności
osobistej.
KZK GOP jest związkiem gminnym, którego zadaniem jest "wspólne zaspokojenie
potrzeb gmin w zakresie lokalnego transportu zbiorowego", a "zadania Związku
obejmują w szczególności:
organizację lokalnego transportu zbiorowego na obszarze gmin członków Związku,
utrzymanie i rozwój infrastruktury Związku,
prowadzenie prac studialnych nad rozwojem systemów komunikacyjnych w GOP" (ze
statutu KZK GOP dostępnego na stronie www.kzkgop.com.pl, w dziale Działalność
Związku").
Proszę o komentarz.

Pozdrawiam,
Jarek


Witam,

jest pewna sprawa, ktora mnie ostatnio zainteresowala.

Wynajmuje w Warszawie mieszkanie, ale wlascicielka tego mieszkania nie
podpisala ze mna oficjalnej umowy o najem lokalu w zwiazku z tym, ze nie
chce odprowadzac od tego podatku.

Na stale zameldowany jestem dosc daleko stad i nudzi mnie jezdzenie z
kazda glupia sprawa kawal drogi. Chcialbym sie wiec na stale zameldowac
w mieszkaniu, w ktorym faktycznie mieszkam.

Tymczasem, w Urzedzie Dzielnicy kaza mi przychodzic z wlascicielem
mieszkania i cala sterta dokumentow potwierdzajaca prawa wlasnosciowe!

Znalazlem nastepujaca informacje:

"27 maja 2002 r. Trybunal Konstytucyjny rozpoznal wniosek Rzecznika Praw
Obywatelskich o stwierdzenie niezgodnosci z Konstytucja przepisu ustawy
o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych nakazujacego osobie, ktora
chce sie zameldowac na pobyt staly lub czasowy dluzszy niz 2 miesiace,
przedstawienie potwierdzenia, ze posiada uprawnienia do przebywania w
tym lokalu.

Trybunal Konstytucyjny orzekl, ze art. 9 ust. 2 ustawy o ewidencji
ludnosci i dowodach osobistych jest niezgodny z art. 52 ust. 1 i art. 83
w zw. z art. 2 Konstytucji RP. Nie jest zas niezgodny z art. 7 i art. 32
Konstytucji RP.

Trybunal uznal, ze obowiazek meldunkowy jest instytucja wynikajaca z
konstytucyjnej klauzuli porzadku publicznego majaca jednoczesnie zwiazek
z ochrona praw interesow jednostki. Sluzy bowiem prawidlowemu
wykonywaniu funkcji przez organy wladzy publicznej oraz ochronie
interesow samych zainteresowanych. Organ meldunkowy nie rejestruje zas
uprawnień do lokalu, lecz gromadzi informacje w zakresie danych o
miejscu pobytu osob. Jego zadaniem nie powinna byc wiec forma kontroli
legalnosci zamieszkania i pobytu lecz faktyczne rejestrowanie danych."

Co moge wiec zrobic w takiej sytuacji? Co moge zrobic, gdy Urzad
Dzielnicy kaze mi przychodzic z wlascicielem mieszkania i sterta
dokumentow? Czy jest jakies wyjscie z takiej chorej sytuacji? Czy to
normalne, ze jedno twierdzi TK, a inne jakas biurwa w Urzedzie?

Bede wdzieczny za wszelkie cenne informacje.


Komentarz Rzeczpospolitej (fragmenty)

Łatwiej o odszkodowanie za spóźnienie pociągu

Kolej zapłaci za szkody wyrządzone niepunktualnością pociągów, jeśli
nie dowiedzie, że to nie jej wina

Trybunał Konstytucyjny (sygn.:K 37/07) ocenił dzisiaj, że sformułowana
w prawie przewozowym odpowiedzialność przewoźników za opóźnienie albo
odwołanie kursu jest co najmniej dyskusyjna, a ochrona praw pasażerów
- iluzoryczna.Orzekł więc, że żądanie od pasażera dochodzącego
odszkodowania za straty spowodowane niepunktualnością pociągu lub
innego środka komunikacji, aby to on udowodnił winę umyślną albo
rażące zaniedbanie przewoźnika, jest niezgodne z konstytucją.

W efekcie to kolej będzie musiała dowieść, że nie ponosi
odpowiedzialności za niedotrzymanie umowy, jaką zawarła z pasażerem,
sprzedając mu bilet.

Sprawę wniósł do TK rzecznik praw obywatelskich po licznych listach
docierających do niego od pasażerów poszkodowanych wskutek opóźnień
pociągów. Ich szkody z reguły nie są rekompensowane. Zgodnie bowiem z
prawem przewozowym z 1984 r. przewoźnik odpowiada za nie tylko
wówczas, gdy poszkodowany dowiedzie, że opóźnienie było rezultatem
jego winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa. RPO zwraca uwagę, że
ogranicza to odpowiedzialność dłużnika tylko do granic winy umyślnej i
rażącego niedbalstwa, a ponadto przerzuca na pasażera ciężar
przeprowadzenia dowodu winy strony przeciwnej.

- Przewoźnik profesjonalista został więc postawiony w znacznie
korzystniejszej sytuacji niż konsument - mówił na rozprawie Stanisław
Trociuk, zastępca RPO. Tymczasem konstytucja nakazuje, aby w sytuacji
kolizji prawnej chronić stronę słabszą.

Rzecznika poparł w imieniu prokuratora generalnego prokurator Andrzej
Niewielski. Przypomniał, że już podczas prac sejmowych przestrzegano
posłów, że przygotowują rozwiązanie niezgodne z zasadami prawa
cywilnego.

Trybunał podzielił argumenty rzecznika i prokuratora.

- Konstytucja, co prawda, nie przyznaje poszkodowanym prawa do
odszkodowania, ale każe chronić ich prawa majątkowe - uzasadniał
orzeczenie sędzia TK Mirosław Wyrzykowski. Stwierdził, że po wejściu
wyroku w życie poszkodowani podróżni będą mogli dochodzić swoich
roszczeń zgodnie z zasadą kodeksu cywilnego nakazującą dłużnikowi
naprawienie szkody wyrządzonej przez niewykonanie umowy (art.471
k.c.).

http://www.rp.pl/artykul/4,228001_Latwiej_o_odszkodowanie__za_spoznie...



Jem sobie sniadanko, slucham Antyradia i myslalem ze sie zakrztusze.
Otoz: rodzice zglosili sie do rzecznika (nie pamietam ktorego: praw
obywatelskich czy tego od dzieci) z problemem: ich dzieci sa zbyt
przepracowane bo maja duzo nauki po lekcjach. Chodzi o zadawanie prac
domowych.


A ja w odróżnieniu od wypowiedzi wyżej pomysłowi przyklasnę.

Praca domowa jako taka nie jest może czymś bezdyskusyjnie złym. Ale jak
sobie przypomnę liceum i ośmiogodzinne dni z kombinacją fantastycznych
przedmiotów (francuski-WF-fizyka, tak z WF-em w środku), to mnie ciarki
przechodzą.
Klasowa "elita" faktycznie zachowywała się tak, jakby szkoła była całym ich
życiem. Reszta kombinowała. Zresztą, co Wam będę tłumaczyć, każdy to
przeszedł to wie.

Prace domowe, najczęściej zadawane na zasadzie "państwo sobie zrobią te
zadanka z rozdziału cośmy nie zdążyli na lekcji" niewiele wnosiły.
Większość i tak odpisywała, mało kiedy było to sprawdzane czy omawiane
szerzej na kolejnej lekcji.

Dla równowagi: uczyłem się później języka obcego na kursie. 2x w tygodniu
po 2 godziny, w zasadzie tyle co w szkole. Na zajęciach aktywizowano nas
niesamowicie, nie było siły żeby się obijać. Lektor dbał żeby zajęcia były
interesujące i żeby nas czasem czymś zaskoczyć. Prace domowe były CZASEM i
miały konkretny cel. Np. pisaliśmy tekst na jakiś temat, a potem
podejmowaliśmy go na kolejnych zajęciach szerzej. Zrobienie tego, to było
pół godziny średnio wytężonej pracy. W szkole, pół godziny to potrafiło
trwać odpisywanie czegoś.

Szkoła uczy bardzo nieefektywnie. IMO gdyby postawić na jakość, a nie ilość
wiedzy i bez zadań domowych ci uczniowie by się więcej nauczyli.




| Zapytanie do Rzecznika Praw Obywatelskich

| w sprawie praktyk operatorow telefonicznych
| zobowiazujacych przyszlych klientow do okazywania
| 3 dokumentow tozsamosci,
| zaswiadczenia z pracy
| innych dokumentow

[ciach]

| Jaka jest podstawa prawna zadania przez operatora 3 dokumentow
| tozsamosci przy zawieraniu umowy i podstawa zadania zaswiadczenia z
| zakladu pracy.

Nie ma podstawy prawnej polecam art w Rzeczypospolitej
http://www.rzeczpospolita.pl/Pl-iso/gazeta/wydanie_990610/prawo/prawo...
ml


Nic tam nie zauwazylem, ale jak przeczytalem to:

                                                          Nowych gości
                                                          prosimy o
                                                          wypełnienie
                                                          obowiązkowego
                                                          formularza
oraz

nieobowiązkowej
                                                          ankiety.

To zrezygnowalem z czytania i szukania tego artykulu.
Sorry ale kioskarz nie mowi mi ze mam wypelnic obowiazkowy formularz aby
kupic prase.
Tak wiec lepiej stresc mi ten artykul.

| z powazaniem
| Jacek




kwestia okazania  kilku dokumentów tożsamości  nie jest treścią umowy lub
regulaminu ale warunkiem przystąpienia do umowy w zasadzie adhezyjnej.
w ten sposób można na wiele rzeczy się "wkurzać", dlaczego bank nie chce dać
kredytu, czemu nie ma swobody posiadania kart kredytowych, czemu kupując
bilet PKP musze informować o legitymacji, czemu w trampkach nie można
wchodzić do dobrej restauracji itp.
Nikt nas nie zmusza do zakupu telefonu komórkowego, ponadto dla tych co nie
chcą okazać tych dokumentów są telefony na karty sprzedawane od ręki.


Kolego, twoja argumentacja jest oczywiscie bledna, co potwierdzil
wibitny prawnik,
Rzecznik Praw Obywatelskich i jego Kancelaria.

Zadajmy sobie pytanie .
Jaki jest cel okazywania kilku dokumentow tozsamosci czy innych ?
Zawarcie umowy ? nie.

Ustalenie tozsamosci ? nie

Zebranie danych osobowych setek tysiecy obywateli wraz z informacjami o
rodzinie , miejscu pracy, wynagrodzeniu itd, itd  ?

A czemu nie ?

Przeciez jezeli operator to nie bank to jedynym dokumentem
potwierdzajacym tozsamosc jest dowod osobisty i paszport i tyle.

I wszelkie inne dokumenty, jak pisze Rzecznik, nie sa potrzebne do
zawarcia umowy o swiadczenie uslug.

A jezeli ktos twierdzi inaczej to musi to i udowodnic i znalezc podstawe
prawna zadania okazania tych innych dokumentow.

Czy w szkole pytaja dzieci ile zarabiaja rodzice, jakim jezdza
samochodem, czy maja wlasny dom, czy rodzice maja oszczednosci w banku i
w jakiej wysokosci ?

Przeciez po to powstal Urzad GIODO, aby ograniczyl handel danymi
osobowymi.


Kolego, twoja argumentacja jest oczywiscie bledna, co potwierdzil
wibitny prawnik,
Rzecznik Praw Obywatelskich i jego Kancelaria.


Buhahahahahah

Zadajmy sobie pytanie .
Jaki jest cel okazywania kilku dokumentow tozsamosci czy innych ?
Zawarcie umowy ? nie.
TAK

Ustalenie tozsamosci ? nie


Alez oczywiscie . Operator musi miec pewnosc z kim zawiera umowe

 Przeciez jezeli operator to nie bank to jedynym dokumentem

potwierdzajacym tozsamosc jest dowod osobisty i paszport i tyle.


Bzdura ,czy policjant ma prawo Cie zatrzymac za nieznana tozsamosc mimo ze
masz dowod . Oczywiscie ze moze. Podobnie operator moze zadac innych
dokumentow potwierdzajacych tozsamosc. Ow rzecznik mial watpliwosci jedynie
do gromadzenia ksero owech dokumentow.

I wszelkie inne dokumenty, jak pisze Rzecznik, nie sa potrzebne do
zawarcia umowy o swiadczenie uslug.


Rozumiem ze posiadacz paszportu nie moze zawrzec umowy ???

A jezeli ktos twierdzi inaczej to musi to i udowodnic i znalezc podstawe
prawna zadania okazania tych innych dokumentow.


Operator ma taka [podstawe potwierdzenie tozsamosci .

Czy w szkole pytaja dzieci ile zarabiaja rodzice, jakim jezdza
samochodem, czy maja wlasny dom, czy rodzice maja oszczednosci w banku i
w jakiej wysokosci ?

Przeciez po to powstal Urzad GIODO, aby ograniczyl handel danymi
osobowymi.


To ze operator zbiera dane nie znaczy ze nimi handluje


Protest w sprawie nowego prawa farmaceutycznego

Każdy szanujący się liberał powinien podpisać się pod listem do pana Prezydenta RP

 w środowisku jakże bliskim sympatykom UPRu, w środowisku polskich libertarian.
 Oto on:
"Szanowny Panie Prezydencie - Senat zaaprobował ostatnio ustawę, która ogranicza
wolność gospodarczą w dziedzinie handlu lekami, zezwalając na posiadanie aptek
tylko farmaceutom. Takie posunięcie poważnie godzi w sama idee wolności gospodarczej,
oraz zagraża wolnemu rynkowi i rozwojowi gospodarczemu Polski. W czasie, gdy jest
wysokie bezrobocie, gdy obserwujemy recesje i zastoj gospodarczy, taka nowelizacja
jeszcze bardziej pogorszy stan polskiej gospodarki. Prezes Urzedu Ochrony
Konkurencji i Konsumenta oraz Rzecznik Praw Obywatelskich rowniez sprzeciwili sie
wprowadzeniu tej nowelizacji -- zarowno dlatego, iż grozi ona powstaniem monopoli
farmaceutycznych w dziedzinie sprzedaży leków, oraz dlatego, iż narusza ona prawo
obywatelskie do prowadzenia działalności gospodarczej. Jedynymi, ktorzy skorzystają
na takiej ustawie, beda ekskluzywne organizacje -- izby aptekarskie, ktorych
członkowie zagwarantuja sobie w ten sposob monopol i podzielą terytorium.
Co najważniejsze, to monopol farmaceutow na posiadanie aptek NIE jest potrzebny
w celu ochrony praw konsumenta; przeciwnie, narusza on te prawa, odbierając
konsumentowi możliwość wyboru najlepszego towaru po najniższych cenach,
i skazując go na politykę cenowa monopolistow. Zadaniem Państwa nie jest
wspieranie monopoli zawodowych, tylko stworzenie otwartych warunków rynkowych,
gdzie działać może każdy, kto ma na to środki finansowe. Istotnym rownież jest,
to że farmaceuci nie zawsze dysponują środkami finansowymi odpowiednimi, aby
zakładać, rozwijać i prowadzić apteki. Rzadko też mają oni wykształcenie
w dziedzinie ekonomii lub zarządzania. Ogólnie rzecz biorac, nie nadają się
oni do prowadzenia aptek. Obecna sytuacja -- gdy włascicielem apteki może
być każdy, byle tylko zatrudnił farmaceute, była sensowna, zdrowa i korzystna
zarówno dla zdrowia publicznego, dla finansów prywatnych konsumentów leków,
oraz dla wzrostu gospodarczego w Polsce i wolnego rynku. I tak powinno pozostać.
Wiedząc, iż w przeszłości opowiadał się już Pan za wolnym rynkiem, przeciwko
naruszaniu wolności handlu, apeluje do Pana o niepodpisywanie nowelizacji
Prawa farmaceutycznego, aż do czasu, gdy naruszajacy wolność handlu lekami
zapis zostanie skreślony"

List można skopiować i przeslać pod adres:


W domu dzieci powinny odpoczywać - twierdzi Rzecznik Praw Ucznia

Czy praca domowa jest nielegalna? Tak podejrzewa Rzecznik Praw Ucznia. Właśnie zaczął batalię o uznanie odrabiania lekcji za nieobowiązkowe. Jak podaje "Metro", jego raport trafi do Rzecznika Praw Obywatelskich, potem do dyskusji w MEN.

Co robią uczniowie, gdy wychodzą ze szkoły? Odpowiedź jest prosta - wracają do domu i znowu siadają do nauki. Czasami na wiele godzin. Że tak nie powinno być, są pewni rodzice, którzy w ostatnim czasie zasypali skargami Biuro Rzecznika Praw Ucznia i Rodzica. Krzysztof Olędzki postanowił zbadać sprawę i doszedł do wniosku, że prace domowe są nielegalne.

Urzad, a szkoła jest urzędem, może robić tylko to, do czego ma uprawnienia. Nie ma przepisów dających jej prawo zadawania prac domowych - twierdzi rozmówca gazety.

Jego zdaniem zmuszanie uczniów do odrabiania lekcji w domu to wręcz ograniczanie wolności i prawa do wypoczynku dzieci, o którym mówi art. 31 Konstytucji i art. 31 Konwencji Praw Dziecka. Wielu uczniów poświęca na naukę nawet kilkanaście godzin dziennie, uczy się siedem dni w tygodniu - dodaje.

Źródło

============================================

I co wy na to? Moim zdaniem to by było super, choć z drugiej strony... No wiecie fajnie by było, gdyby w ogóle nic nie zadawali do domu, bo wolne, laba itd. Jednak dzisiaj nam facet od historii podał prosty sposób ominięcia tego. Powiedział, że będzie tyle zadawać na lekcji, że nie zdążymy tego zrobić w klasie, więc będziemy musieli skończyć w domu. [Nie wiem czy to będzie tak działać, czy w ogóle nie będzie można dawać do zrobienia w domu NIC]. A z drugiej strony można po prostu zmniejszyć ilość tych zadań, bo po to one są żeby sobie utrwalić coś.

Jednak pozostaje przy tym, żeby wprowadzono ten zakaz zadawania ^^ Kto będzie chciał to i tak sobie w domu coś tam zrobi, a po co zmuszać Nic na siłę.

Dokumenty pokazują, że abp. Wielgus podjął formalną współpracę z SB, jednak dalej nie wiadomo jakie byly jego intencje (z akt wynika, że z pewnością nie korzyści finansowe). Brak też jakiegokolwiek pisemnego raportu z jego działań, czyli owocem współpracy pozostają jedynie notatki SB-ków z prowadzonych rozmów. Profesor Andrzej Paczkowski z IPN powiedział, że nic nie wiadomo o skutkach i o motywach działania arcybiskupa Wielgusa. Zaznaczył, że ma pewne wątpliwości co do tego, czy była to aktywna współpraca w okresie, którego dotyczą dokumenty http://www.polskieradio.p...ID=2680087&p=s. Są też w dokumentach sygnały o bierności agenta "Greya" i niewywiązywaniu się przez niego z przekazanych zadań w Niemczech. O tym, ze na podstawie akt IPN "nie sposób jednoznacznie ocenić rzeczywistego zakresu współpracy, jej skutków i szkodliwości dla konkretnych osób" czytamy także w komunikacie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Podsumowując, choć fakt wieloletnich kontaktów abp Wielgusa z SB został udowodniony, dalej nie wiadomo, jakie były motywy tych działań oraz czy i komu konkretnie one zaszkodziły. Może to wyglądać na swojego rodzaju grę, jaką podjął kapłan ze służbami PRL-owskimi, aby móc prowadzić nieskrępowaną działalność naukową. Tego typu gra z reguły była błędem, choć jej uczestnikom mogło wydawać się, że jest to koszt, który warto ponieść w imię pewnych wyższych celów. Bo nawet jeśli dostarczone przez nich informacje były wymijające i pozornie nieprzydatne, to wchodząc w taki układ podpisywali na siebie swojego rodzaju wyrok, co doskonale widać dzisiaj.
Jednak od stwierdzenia, że ktoś popełnił błąd, do odsądzania go od czci i wiary i traktowania jako donosiciela jest daleka droga. Też czekam na wypowiedź arcybiskupa, a także na to, co jest w całej sprawie najistotniejsze, stanowisko Stolicy Apostolskiej, która jak dotąd nie zmieniła swojej decyzji.

Stowarzyszenie "Gliwiczanie dla Gliwic" przeciwne jest przebiegowi przez centrum Gliwic Drogowej Trasy Średnicowej. Z kolei UM Gliwice argumentuje, że decyzje w sprawie lokalizacji Drogowej Trasy Średnicowej na Śląsku zapadły w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku a zmiany jej przebiegu na terenie Gliwic nie są obecnie możliwe. Korytarz na drogę był rezerwowany przez czterdzieści lat i dlatego stanowi obecnie jedyny wolny obszar na taki cel.

Według stowarzyszenia, planowany przebieg ekspresowej trasy przez ścisłe centrum Gliwic skutkować będzie - prócz wysokich kosztów - m.in. niszczeniem zabytkowych budynków wokół trasy, degradacją zabytkowego układu miasta oraz znacznym zanieczyszczeniem powietrza.

Trasa w obrębie centrum Gliwic ma powstać do 2011 roku i zostanie poprowadzona w tzw. śladzie starego Kanału Kłodnickiego. Przebiegać będzie w wykopie na odcinku od ulicy Hutniczej do granicy Parku Chopina. Zgodnie z planami, na przecięciu reprezentacyjnej ulicy Zwycięstwa, DTŚ zostanie ukryta w trzystumetrowym tunelu, a przez pozostałą część centrum zostanie poprowadzona w wykopie. Według władz Gliwic, przyjęty przebieg DTŚ zapewni wygodny dojazd do centrum miasta z poszczególnych dzielnic i z sąsiednich miast. Zastosowanie odpowiedniej podbudowy drogi powinno ograniczyć drgania, a tym samym hałas wywoływany przez samochody. Auta będą poruszać się po równej asfaltowej nawierzchni, a ruch drogowy zostanie zorganizowany w sposób płynny, bez konieczności ciągłego zatrzymywania się przed skrzyżowaniami, światłami drogowymi czy przejściami dla pieszych.

Według stowarzyszenia, planowany przebieg ekspresowej trasy przez ścisłe centrum Gliwic skutkować będzie - prócz wysokich kosztów - m.in. niszczeniem zabytkowych budynków wokół trasy, degradacją zabytkowego układu miasta oraz znacznym zanieczyszczeniem powietrza. Członkowie stowarzyszenia zarzucają władzom Gliwic, arogancję i ograniczanie dostępu do informacji na temat planów miasta dotyczących DTŚ. Żądają m.in. powołania niezależnych ekspertów, którzy mieliby opracować alternatywne rozwiązania. W razie nieuwzględnienia ich postulatów, zapowiadają protesty m.in. do Rzecznika Praw Obywatelskich i instytucji Unii Europejskiej. Prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz powiedział w poniedziałek, że DTŚ - mimo protestów "bardzo wąskiej grupy ludzi" - zostanie zbudowana w przyjętym wariancie.

źródło: motogazeta.pl

Ocena z religii od tego roku szkolnego jest wliczana do średniej (tak jak np. z polskiego, matematyki czy historii). Zgodnie z prawem uczniowie, którzy na religię nie chodzą, powinni mieć lekcje etyki (ta ocena też będzie liczona do średniej). Jednak taki wybór to tylko teoria. Bo na blisko. 32 tys. szkół w całej Polsce etyki uczy się w zaledwie 334 - pisze "Gazeta Wyborcza".

A dla uczniów średnia jest bardzo ważna - decyduje o przyjęciu do dobrego gimnazjum czy liceum. Ci więc, którzy na religię nie chodzą, mają automatycznie mniejsze szanse.

Nagły boom na etykę to jednak kłopot i dla dyrektorów, i dla samorządów. Po pierwsze, nauczyciel do etyki to rzadkość. Muszą być po filozofii i z przygotowaniem pedagogicznym, a takich mamy w kraju około tysiąca. Czyli o wiele mniej niż szkół. Po drugie, na niezaplanowane wcześniej zajęcia z etyki trzeba by znaleźć dodatkowe pieniądze.

W Łodzi samorząd znalazł rozwiązanie w rozporządzeniach MEN z początku lat 90., kiedy religia wchodziła do szkół. - Etyka będzie w szkole, która zbierze przynajmniej siedmiu chętnych - zapowiada Jacek Człapiński dyrektor wydziału edukacji. A jeśli chętnych będzie mniej? - Wskażemy najbliższą szkołę z etyką i uczeń będzie dojeżdżał - dodaje.

W tej sprawie napisał kilka dni temu do MEN rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski: - Liczę, iż uda się we wszystkich szkołach lub grupach szkół zorganizować lekcje etyki, aby dla wszystkich uczniów na równych zasadach można było obliczyć średnią ocen z tej samej ilości przedmiotów.

Na razie jednak MEN szkołom nie pomoże. - To dyrektorzy mają obowiązek zadbać, by istniała oferta zajęć z etyki dla wszystkich zainteresowanych - odpowiada nam biuro prasowe ministerstwa.


źródło:o2.pl

Pomysł z wliczaniem oceny z religii od początku mi się nie podobał. A teraz jeszcze kłopoty z etyką są. Minister edukacji najpierw powinien wszystko dokładnie przemyśleć zanim coś wdroży w życie!

W dniu 9.4.2008 r. w Dzienniku Ustaw opublikowany został wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 3.4.2008 r. (K 6/05), który uchylił art. 136 ust. 6, art. 137 ust. 2, art. 229a oraz przejściowy art. 15 wprowadzone nowelizacją z 28.11.2003 r. do ustawy o gospodarce nieruchomościami przewidujące pewne ograniczenia w możliwości dochodzenia zwrotu wywłaszczonych nieruchomości.

Trybunał badał zgodność tych przepisów z Konstytucją na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich oraz prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego (wniosek NSA obejmował tylko dwa pierwsze przepisy).

Wyrok Trybunału oznacza, że o zwrot wywłaszczonych nieruchomości mogą ubiegać także użytkownicy wieczyści oraz osoby, na których działkach zrealizowany inny cel publiczny niż ten wynikający z decyzji wywłaszczeniowej. Dotyczy to np. sytuacji, w której komuś odebrano grunt pod budowę drogi, a potem zmieniły się plany i droga nigdy nie powstała. Ponadto o zwrot mogą występować także ci, którym odmówiono zwrotu części nieruchomości z uwagi na fakt, że nie spełniały chociażby jednego z warunków określonych w uchylonym art. 137 ust. 2, tj. możliwość zagospodarowania tej części nieruchomości zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania (a jeśli go nie było – z decyzją ustalającą warunki zabudowy), albo część nieruchomości, której zwrotu żądano przylegała do nieruchomości występującego o zwrot.

Opublikowanie wyroku TK oznacza, że strona decyzji administracyjnej może wystąpić o wznowienie postępowania. Zgodnie z art. 145a KPA, skargę o wznowienie wnosi się w terminie miesiąca od dnia wejścia w życie orzeczenia Trybunału. O wznowienie występuje się do organu, który jako ostatni wydał decyzję w danym postępowaniu.

Konferencja ONZ ws. działań antykorupcyjnych, dobrego rządzenia i praw człowieka, Warszawa, 8/9-11-06

Komunikat Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP dot. Konferencji ONZ ws. działań antykorupcyjnych, dobrego rządzenia i praw człowieka, Warszawa, w dniach 8 i 9 listopada 2006 r.
2006.11.09 20:09

Wystąpienie Przewodniczącej Warszawskiej Konferencji ONZ, Minister SZ Anny Fotygi, zakończyło w dniu 9 bm. dwudniowe obrady przedstawicieli delegacji państw członkowskich ONZ, organizacji pozarządowych oraz reprezentantów środowisk akademickich, poświęcone kwestii działań antykorupcyjnych w kontekście ochrony praw człowieka. Wystąpienie Przewodniczącej, podsumowujące elementy tematyczne dyskusji, oraz Sprawozdanie z obrad stanowić będą dokumenty końcowe Konferencji. Zostaną one przedstawione przez Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, Panią Louis Arbour, podczas wiosennej sesji Rady Praw Człowieka ONZ w Genewie.

W drugim dniu obrad Konferencji ONZ odbyły się dwa panele tematyczne, dot. znaczenia społeczeństwa obywatelskiego, sektora prywatnego oraz ochrony praw człowieka podczas zwalczania korupcji. Wśród panelistów Konferencji znaleźli się m.in. Przewodniczący Senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności, Senator Zbigniew Romaszewski, Rzecznik Praw Obywatelskich Australii Pan John MacMillan oraz Przewodniczący Narodowego Instytutu Praw Człowieka Kenii Pan Maina Kiai.

Rezultatem Konferencji jest m.in. określenie zadań, zaleceń i inicjatyw, jakie winny być podejmowane przez wspólnotę międzynarodową, państwa członkowskie ONZ oraz sektor prywatny w ramach zwalczania korupcji w kontekście ochrony praw człowieka i dobrego rządzenia. Całość dokumentacji, w tym Wystąpienie Przewodniczącej, Sprawozdanie z Konferencji oraz analizy ekspertów, dostępna będzie w wersji elektronicznej na stronach internetowych Konferencji pod adresem:

www.ohchr.org/english/issues/development/governance/Warsawconference.htm

Galeria zdjęć

Andrzej Sadoś, Rzecznik MSZ

Kolejny przykład głupoty

Dodatkowy termin matury?

"Gazeta Wyborcza": Żądają tego rodzice, posłowie SdPl i sami uczniowie. Ministerstwo Edukacji twardo mówi jednak "nie".

Dzisiaj stanowisko ma zająć rzecznik praw obywatelskich. Maturzyści, którzy np. z powodu choroby czy kłopotów rodzinnych nie pojawią się na egzaminie w wyznaczonym dniu, kolejną szansę na zdawanie matury będą mieć dopiero w styczniu. A to oznacza, że na studia będą mogli zdawać dopiero za rok.

"To nieuczciwe" - zaznacza Jakub Zbrzeżny, tegoroczny maturzysta.

Wygrał olimpiadę z języka łacińskiego, wkrótce miał reprezentować Polskę na międzynarodowym konkursie we Włoszech. Nie wyjedzie, bo w tym czasie ma maturę z angielskiego. Jeśli do niej nie przystąpi, straci rok.

Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców w liście do rzecznika praw obywatelskich brak dodatkowych terminów matur uznało za "rażące naruszenie praw i zasad respektowanych w każdym demokratycznym społeczeństwie" - pisze "Gazeta Wyborcza".

"Stworzono drugą, gorszą kategorię uczniów" - zaznacza Krzysztof Śnioszek, przewodniczący KPRiRR.

Do RPO napisali też posłowie Socjaldemokracji Polskiej: brak drugiego terminu matury to naruszenie konstytucyjnych praw i równego dostępu do edukacji.

"Zwróciliśmy się do MENiS o wyjaśnienia" - poinformował Stanisław Wileński z biura RPO.

Jak się dowiedzieliśmy, resort odpowiedź już przygotował. Argumentuje w niej m.in., że dodatkowych terminów nowej matury nie będzie, bo zastąpiła ona egzaminy wstępne na studia, a żadna uczelnia nigdy nie przeprowadzała dodatkowego naboru dla tych, którzy nie mogli zdawać egzaminów w wyznaczonym dniu - przedstawia stanowisko ministerstwa "Gazeta Wyborcza".


PS.
Przeniosłem ten temat do tego działu gdyżzamieściłem aankietę. Jeśli komuś utrudniłem w ten sposób przeglądanie forum to przepraszam.

Pozdrawiam Radek >:)<

ale czy to CBA z kamerą bojowało, czy z kajdankami?


Zadaniem policjantów jest między innymi stać na straży przestrzegania praw obywatelskich. Również osób zatrzymanych.
I to ich zadaniem jest - oprócz zatrzymania - ochrona tych praw.

"Rzecznik praw obywatelskich prof. Aleksander Zoll obiecał, że zwróci uwagę Komendantowi Głównemu Policji na niedopuszczalne łamanie zasad podczas zatrzymań lekarzy podejrzanych o przyjmowanie korzyści materialnych. - To wyprowadzanie ze szpitala lekarzy w kajdankach nie może odbywać się w towarzystwie dziennikarzy uzbrojonych w kamery - stwierdził profesor na spotkaniu z rzecznikami odpowiedzialności zawodowej w Cedzynie k/Kielc."

Zatem oprócz trzymania pod pachy zakutych przed chwilą publicznie w kajdanki kilku niewinnych osób i prężenia muskułów - policjanci mają obowiązek zadbać o to, żeby nie było towarzystwa dziennikarzy uzbrojonych w kamery

Dodam, że moim skromnym zdaniem jeszcze bardziej elegancko by było gdyby sobie aresztowali kogo chcą i w ilości dowolnej po godzinie 15:00 na parkingu, w drodze na przystanek autobusowy albo w domu.
Przynajmniej nikt by nie musiał potem nabierać wody w usta (być może żeby gasić palące ze wstydu policzki) w sytuacji, gdy 99% zatrzymanych trzeba zwolnić.

PS. Dla uniknięcia niepotrzebnych niesnasek - i na wypadek gdyby ktoś to czytający wyznawał zasadę "To JA jestem Policja!" - podkreślam, że nie mam na celu krytykować nikogo jako osoby. Wyrażam jedynie swój negatywny stosunek do niektórych metod działania niektórych policjantów, które to metody nie pozwalają na właściwą ochronę konstytucyjnie gwarantowanych praw obywatelskich i godności osób niewinnych.

Znakomita wiadomość dla uczniów: Zadawanie przez nauczycieli prac domowych jest niezgodne z prawem - uważa Rzecznik Praw Ucznia.

Co za bzdura! Może niech w ogóle zlikwidują szkoły i wychowujmy samych białych murzynów! - oburza się Jadwiga Kuźbida, dyrektor liceum im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. - Jak świat światem, prace domowe były zadawane i nikomu to nie przeszkadzało.

Okazuje się jednak, że nie ma żadnych przepisów pozwalających nauczycielom rozporządzać wolnym czasem uczniów. Lukę w prawie zauważył Krzysztof Olędzki, społeczny Rzecznik Praw Ucznia. Wczoraj skierował do Rzecznika Praw Obywatelskich wniosek o zakazanie zlecania uczniom zadań domowych. Młodzież jest zachwycona.

- Nauka powinna być w szkole, a po szkole powinniśmy robić, co chcemy. Dorośli też mają wolne, jak wychodzą z pracy - argumentują uczniowie. Ich opinię podziela część nauczycieli.

- Podoba mi się inicjatywa rzecznika - przyznaje Katarzyna Arciszewska-Stępień z II LO w Kędzierzynie-Koźlu. - Miejscem nauki jest szkoła, a dom miejscem wypoczynku.

Nauczycielka zastrzega jednak, że realizacja postulatów Rzecznika Praw Ucznia nie może się odbyć kosztem jakości kształcenia.

- Należałoby zwiększyć liczbę godzin nauki poszczególnych przedmiotów, by wystarczyło czasu na wykłady oraz ćwiczenia, sprawdzające umiejętności młodzieży - uważa Katarzyna Arciszewska-Stępień. - W takiej sytuacji lekcje trwałyby może do szesnastej, ale później uczniowie rzeczywiście mieliby wolne.
Aleksandra Rendak chodzi do klasy maturalnej II LO w Kędzierzynie-Koźlu i bardzo cieszy się z inicjatywy uczniowskiego rzecznika.

- Teraz, zamiast przygotowywać się do matury, marnuję wiele godzin na odrabianiu zadań domowych - opowiada. - Nie powinno tak być. Chciałabym móc się skupić wyłącznie na przedmiotach, które będę zdawać na egzaminie dojrzałości. Niestety, to niemożliwe.

Więcej na ten temat czytaj w serwisie NTO.pl

Po czym poznasz, że jestes na zlocie Rodziny Radia Maryja?
W ciagu 2 dni spotykasz 10 000 kobiet i żadna nie jest w Twoim typie.
--
Dlaczego kobieta ma w domu tak dużo do roboty?
Spi w nocy to i się jej zbiera...
--

Wojsko uczy dyscypliny, wytrwałolci, radzenia sobie ze stresem i działania w grupie. Ale przede wszystkim uczy, że po mydło należy kucać, a nie się schylać.
--
Alkohol nie rozwiaże twoich problemów... A z drugiej strony, mleko w sumie też nie..
--
Jeżeli spotkałes kobietę swoich marzeń, to o pozostałych marzeniach możesz smiało zapomnieć.
--
Życie jest piękne! Jesli prawidłowo dobierze się srodki antydepresyjne...
--
Dwóch Arabów miało w USA sprawy do załatwienia. Udało im się załatwić je za jednym zamachem...
--
Studentem jestem i nikt, kto ma wódkę, nie jest mi obcy.
--
W dniu wczorajszym z powodu silnych mrozów w Suwałkach odwołano koncert grupy "ICH TROJE". Który to już raz przyroda staje w obronie ludzi...
--
Kwasniewski pokazał, jak należy rzadzić,
Jaruzelski pokazał, jak nie należy rzadzić,
Wałęsa pokazał, że każdy idiota moze rzadzić,
Kaczyński pokazał, że nie każdy...
--
Boksera obrazić może każdy, ale nie każdy zdaży przeprosić.
--
Prostytutka po łacinie? - persona non gratis
--

Terrorysci, którzy zajęli fabrykę wódek i likierów piaty dzień nie mogą sformułować żadań.
--

Małżeństwo jest jak fatamorgana na pustyni - widzisz pałace, palmy,wielbłady. Potem znikaja kolejno pałace i palmy, a na końcu zostajesz sam na sam z wielbładem.
--

Żona do męża :
- Ach, jaki piękny dzień, aż się chce odetchnać pełna piersia !
- Trudno, oddychaj tym, co masz.
--
Roman był bardzo wesołym chłopakiem. Gdzie nie poszedł tam Go wysmiali...
--
- Chyba mój sasiad znowu ostatnio bimber pędził..
- Skad ten wniosek?
- Jego króliki znów sprały mojego dobermana.
--
Czajkowski, Freddie Mercury, George Michael, Elton John...
Czy naprawdę jestescie pewni, że chcecie posłać swojego syna do szkoły muzycznej?!
--
Po randce:
- Czy odprowadzisz mnie do domu, Romanie?
- Tak, wzrokiem...
--

Andrzej Lepper złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Nie został wpuszczony do Media Markt.
--

Nie tyle grozny jest rosyjski czołg, co jego pijana załoga.
--
Pewne francuskie pismo dla mężczyzn ogłosiło konkurs na najlepszy opis poranka.
Pierwsze miejsce zajał autor takiej wypowiedzi:
"Wstaję, jem sniadanie, biorę prysznic, ubieram się i jadę do domu".

Z telefonem jest klopot. Mozna wziac telefon i nadzwonic np. 5000zl i zniknac.
Dlatego ci operatorzy tak kombinuja. Przez 3 miesiace nie wylaczaja. Stad te ograniczenia. Ja uwazam ze powinni sobie inaczej radzic. Na przyklad sa sady i one powinny dzialac skutecznie. Ale najlatwiej jest kazdego traktowac jak zlodzieja. Tych zlodziei jest 2% zapewne. Albo mniej. Ale kazdy jest traktowany jak zlodziej. Poniewaz jest zmowa operatorow komorkowych wiec zadaja zeby "sie wykazac". Wlasnie oni (tacy jak ci operatorzy) daza do ograniczen. Najlepiej byloby gdyby policja wydala pozwolenie na telefon komorkowy. Tak uwazja operatorzy. Oni nie chca zaryzykowac tych 2% wsrod klientow. Jakia szalona reakcje wywolal mierny artykul w "Strzale" o tym jak sie kupuje bron w Czechach. Mierny bo kiepsko napisany i nie trzeba takich korowodow. Ale sprzedawcy sie obrazili. Oni daja reklamy a pismo podje sposob jak uniknac kupowania u nich! Powinno byc ustawowo nakazane ze polnocna czesc Warszawy kupuje w jednej firme a poludniowa w drugiej. I nie jakiegos kupowania w Bialymstoku na przyklad. Mozna ale trzeba miec od biskupa zgode.....to znaczy z policji. Biskup to sie zgadza na slub w innej parafii. Ale to tez jeden z elementow ograniczania.

USA jest policyjne. Ale nie do konca. Poniewaz te prawa ktore sie ma sa przestrzegane. A naduzycie policji jest karane - inaczej niz u nas. U nas na zasadzie ze kruk krukowi..... i ci z Poznania za moment sie okaze ze ich tam nie bylo wcale a ci dwaj sie sami zastrzelili. Zanczy jeden postrzeli a drugi sie zastrzelil.

Przeciez idzie tylko o przestrzeganie prawa i nic wiecej! Na seminarium na Hubertusie byl Karabin (ten co pozwolenia wydaje na bron w Warszawie) i Czajkowska (ona straszy sklepikarzy bo sie zajmuje kontrolami). Oni na zarzuty odpowiedzieli ze widac poslowie sie pomylili i przepisy sa niejasne. W domysle - my policja doprowadzimy to normalnosci. Nie wiem po co bylo to seminarium,. Ale i tak sukces ze ktos z policji sie pojawil. Przepisy sa jasne dla poslow (intrerpelacje! i sprawozdanie stenograficzne) dla Rzecznika Praw Obywatelskich. Nie sa jasne dla policji. Popatrzcie na date
tego pozwolenia na antene. To jest 1989 rok! Czyli niedawno. Ale dawno bo policjant po 15 latach moze isc na 40% emeryture (40% pensji). Czyli ci z SB ktorzy zostali juz poszli na emeryture zasluzona. A nowe kadry SB zaczely dzialac. Teraz PiS sie odgraza ze sie wezmie. Za kogo? Ich juz nie ma . Czarna kreska dala im czas na spokojne zalatwienie. Ostani rok mozna miec niezla pensje i potem 40%.... Potem sa na strzelnicach tacy emeryci. Pamietajcie koledzy o tym. To nie jest proste. Syf sie latwo leczy. Pare tygodni antybiotykow i po sprawie. Gorzej z sbecja.

MarekP

Warto iść tropem Janosika, szukając wsparcia w mediach...

W ubiegla niedziele tj. 4.11.2007 wyslalem mail do redakcji Niedziela.nl z pytaniem czy zechcieliby sprawowac patronat medialny nad ta akcja (skierowanie petycji do premiera RP).
Oto tresc tego maila:
Witam.
Na forum niedziala.nl zostal poruszony temat podwojnego opodatkowania Polakow pracujacych i przebywajacych w Holandii.
Zarowno ja jak i wielu z naszych rodakow uwazam, ze obowiązująca ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych, a także rządowa polsko-holenderska umowa w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu z 2002 r. nakładająca na Polaków pracujących w Holandii obowiązek dopłacenia polskiemu budżetowi podatku z tytułu dochodów osiągniętych na terenie Holandii jest wielce krzywdzaca.
Biorac pod uwage biernosc i opieszalosc Wladz polskich w pracach majacych na celu renegocjacje ww. umowy pragne wystosowac petycje do premiera RP z zadaniem zmiany obecnego stanu rzeczy.
W zwiazku z tym chcialbym zapytac sie redaktora tygodnika Niedziela.nl czy zechcialby sprawowac patronat medialny nad ta akcja.
Uwazam za istotne rozpowszechnienie na terenie Holandii informacji o tej inicjatywie i jednoczesnie poinformowanie polskich srodkow masowego przekazu o tych dzialaniach.
Jezeli moja prosba spotka sie z Panstwa przychylnoscia prosze o kontakt w celu omowienia szczegolow.
Z wyrazami szacunku,
Janosik.
ps.Na chwile obecna pragne pozostac anonimowy.

Jak do tej pory bez zadnego odzewu.
Może poruszyć TV POLONIĘ, komuś jak z nazwy wynika powinna służyć.

To jest wlasnie rola patronatu medialnego, ktorego w chwili obecnej nie mamy.Czy ma ktos jakis pomysl gdzie go szukac?
Czy to możliwe, że polski fiskus dyskryminuje Polaków wyjeżdżających z kraju za chlebem? Rzecznik praw obywatelskich uważa to za wielce prawdopodobne . Czy ma rację, okaże się już 7 listopada. Wtedy zapadnie wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który może naszym rodakom uratować sporo grosza przed zachłannością fiskusa.

Jutrzejszy werdykt Trybunalu Konstytucyjnego moze okazac sie zdecydownie najsilniejszym argumentem przemawiajacym za slusznoscia naszej inicjatywy.
Pozdrawiam.


Użytkownik Piotr Szkudlarek :

| Prawo do informacji okreslone w art. 61 Konstytucji jest powszechne.
Dotyczy
| wszytskich obywateli i wszytskich organow. Wynika to z art. 61    ust. 1
zdanie
| 1:

Dokladnie jest tak jak mówisz. Mozesz zwrócic sie do rzecznika prasowego
sadu. Mozesz pójsc i rozmawiac z Prezesem Sadu lub Przewodniczacym Wydzialu
i uzyskac wszeklie informacje o dzialalnosci danego Sadu. Wykaz sedzów i
sparw im przyznanych jest powszechnie dostepny, rozprawy sa jawne, podobnie
publikacje wyroków. Wiec ten przepis jest w pelni stosowany, masz prawo
uzyskac wszelkie informacje o DZIALALNOSCI  Sadu jak i kolegium. Natomiast
dostep do akt prócz stron maja tylko osoby które uzyskaly zgode Prezesa i
uzasadnily koniecznosc ich przegladania. A te kwestie reguluje (jezeli tak
sie upierasz przy Konstytucji) ustep 3 art. 61.



maja strony i te osoby ktore dostaly pozwolenie od prezesa sadu. Ten przepis
zawiera kryteria ograniczenia  dostepu do informacji. Okresla kiedy obywatwele
nie maja dostepu do informacji. Nie ma tam odeslania do statusu obywatela tj.
tego czy jest strona czy nie jest oraz do przyznawania przez jakis organ (np.
prezesa sadu) obywatelowi prawa do informacji, prawa do dostepu do dokumentow.
Albo cos jest jawne albo jest tajne. Koniec sprawy, ot co...

Ustep pierwszy konstytucji
nie mówi od dostepie do dokumentów, w szczególnosci gdy zawieraja
szczególowe dane osobowe.


Oczywiscie, ze tak. Ust. 1 daje obywatelom prawo do informacji.

do informacji" mówi wylacznie o organach kolegialnych i to pochodzacych z
wyborów powszechnych.


I tu sie bardzo mylisz. W ust. 2 ustrojodawca wyjasnia na czym polega prawo do
informacji. Mianowicie na dostepie do dokumentow ORAZ  na prawie dostepu do

slowo ,,i'' to mialbys calkowita racje. Ale tego nie zrobil. I dlatego trzeba
ust. 2 odczytywac inaczej niz to zrobiles.

| Gdybys nie pominol ust 1 art. 61 Konstytucji to bys wiedzial na czym
polega
| prawo do informacji.

Tzn ?


Wlasciwie to juz to pisalem ale jak chcesz to bardzo prosze.

Obywatele maja dostep do wszelkich informacji posiadanych przez organa wladzy
publicznej.
Dostep ten nie jest ograniczony przedmiotowo. Oznacza to, ze nie ma znaczenia
to jaki organ posiada informacje oraz to jaki obywatel chce dana informacje
uzyskac i w jakim celu. Prawo do informacji nie moze polegac na tym, ze
obywatel spyta sie jak dziala dany organ a organ udzieli mu odpowiedzi. Z
prostej przyczyny. Moze nastapic pomylka w wyjasnieniach, jakies przeoczenie
ale i celowa chec ukrycia prawdy. Dlatego pelna realizacja prawa do informacji
polega na dostepie do materialow zrodlowych np. akt sadowych. Jesli zadasz
prezesowi sadu pytanie o dana sprawe to ma oczywiscie obowiazek udzielenia
wyjasnien, odpowiedzi na putyania ale jak zapoznasz sie z aktami to sam mozesz
zdobyc potrzebna Ci wiedze. Bez ,,filtra'' w postaci prezesa.

A jak juz jestesmy przy sadach. Ograniczenie w dostepie do akt jest pozdbawione
sensu. Jesli rozprawa jest jawna, jawne jest ogloszenie i uzasadnienie to jaki
sens ma pozbawienie obywatela prawa dostepu do sadu? Na sali rozpraw wszak w
(pewnym sensie oczywiscie) ustenie ,,powiela'' sie zawartosc akt.

Jesli chodzi o praktyke to z pewnascia wiekszosc a moze nawet i zdecydowana
wiekszosc akt sadowych wina byc utajniona w calosci albo w jakiejsc czesci
przynajmniej, chocby ze wzgledu na ochrone danych osobowych. I ustawa o
ochronie informacji niejawnych zawiera mozliwosc utajnienia czesci dokumentu.
Rzecz w tym, ze ustawodawca nie moze (tak jak to zrobil np. w k.p.k.) utajnic
wszytskich akt. A to z tego powodu, ze nie wie on co dane akta zawieraja. W
dodatku ustawodawca wprowadzil mozliwosc reglamentowania przez prezesa dostepu
do akt ,,na piekne oczy''. Tym da innym nie. A Konstytucja tego nie
przewidzaila. Albo dostep maja wszyscy albo nikt.

Kejdi.


Serdecznosci

Piotr Szkudlarek


Zaczne od tego, ze prawidlowa pisownia osoby o ktorej dyskutujemy jest
Orszagh
(wymawiamy Orsag).

Twierdzisz, ze minister wyposazyl "rzecznika" w kompetencje okreslone w
akcie kierownictwa wewnetrznego? Problem w tym, ze Orshag jest doradca
(formalnie). Jak sama nazwa mowi ma on charakter opiniodawczy. Nie
wchodzi w sklad RM. Nie dysponuje uprawnieniami wladczymi (i zaden akt
kierownictwa tego nie zmieni, nie moze sprawowac wiazacej kontroli ani
instancyjnej ani resortowej. Kompetencji wiec nie ma prawie zadnych.
Jedyne co moze to doradzic ministrowi jakie podjac kroki. Jak kazdy inny
doradca.


[ Ze strony SPZJB o rzeczniku ]
Do zakresu działań Rzecznika Praw Ofiar należy pomoc pokrzywdzonym ofiarom
przestępstw i dbałość o ich godną pozycję prawno-społeczną, a w
szczególności:
   interwencje w sprawach niewłaściwego traktowania osób pokrzywdzonych,
   pomoc prawna i psychologiczna,
Jezeli minister daje prawo interwencji, to wyposaza w pewne kompetencje
i daje prawo bezposrednij ingerencji a nie tylko doradzania..

Upierasz sie przy tych aktach kierownictw wewnetrznego, zrozumiec musisz,
ze podmiot, ktory ma spelniac taka role musi miec conajmniej ustawowe
podstawy funkcjonowania. Ma on chronic prawa czlowieka i obywatela,
wywierac nacisk na organy podlegle ustawie i konstytucji. Akt
kierownictwa nie jest przeznaczony do statuowania takich instytucji.
Obecna sytuacja jest naganna z punktu widzenia zasady legalizmu i
demokratycznego panstwa prawnego.


Nie wszystko musi byc w ustawie. Jezeli minister uznal, ze do prawidlowego
albo lepszego wykonywania jego zadan ustawowych jest powolanie nowego
stanowiska, zdefiniowanie jego zadan itd, to nie musi miec do tego ustawy.
Ale wydziele czesc swoich kompetencji i nakazuje cele do zrealizowania.

| To nie tak. Instrumenty prawne byly i sa, tylko tyle, ze byly
nieskuteczne.
| Dodatkowe rozporzedzenie MSWiA dalo dodatkowa mozliwosc, ze
| sugestie wobec policji nabraly innej mocy. Z sugestii staly sie
poleceniami.

Chyba nic nie chcesz zrozumiec.
Nie bylo i nie ma zadnych instrumentoew prawnych pozwalajacych dzialac
takiemu "rzecznikowi". Nie ma bowiem takiego organu w RP. Sa instrumenty
i gwarancje materialne i frmalne chroniace prawa jednostki  (np. RPO, TK,
NSA) Nie ma to jednak nic wspolnego z nieistniejacym "rzecznikiem".
O jakim Ty rozporzadzeniu piszesz? Nie znasz podstawowych zasad tworzenia
prawa. Konstytucja przewiduje zamkniety katalog zrodel prawa.
Rozporzadzenia moga byc wydane jedynie na podstawie i w zakresie
przewidzianym przez ustawe. Zaden akt ustawowy nie zna takiego organu.
Skoro tak sie upierasz to podaj nam identyfikator  tego rozporzadzenia,
moze ustawy?


Nie chce mi zawrac glowy pracownikom MSWiA aby podaly mi pismo,
ktorym minister okresla zadania i stawia cele. Tak samo jak nie bede sie
zwracal o pismo w sprawie inspektora do spraw alkololizmu wsrod nieletnich.
Nie na mocy ustawy okresla sie wszystkich pracownikow podleglych
ministerstwu. Wystawrczy pismo wewnetrzne. A czepianie sie nazwy?
No coz, polskie piekielko. Jeden cos robi. Idzie jemu. To juz trzeba
to ukrucic. Zdolowac go. Tak byc nie moze. Wszystkie chwyty dozwolone.

---------------------------------------------------------------------------

Go - planszowa gra logiczna znana rowniez jako wei-qi, baduk
Goista - osoba grajaca w Go
e-GOista - osoba grajaca w Go takze przez Internet, czyli ja  :-)


http://gliwice.naszemiasto.pl/wydarzenia/954835.html

Od 1 marca do kolejowego rozkładu jazdy wraca kilkanaście
zlikwidowanych na początku stycznia połączeń.Ich powrót wywalczyli
zdesperowani pasażerowie, którzy prawie z dnia na dzień stracili
możność dojazdu do pracy, szkoły lub na uczelnię.W ślad za korektą
rozkładu jazdy nie pójdzie jednak zwiększenie dotacji przekazanej w
tym roku przez Urząd Marszałkowski do śląskiego zakładu PKP Przewozy
Regionalne.Co to oznacza? Powrót części połączeń odbędzie się kosztem
innych. Sporo pociągów będzie miało mniej wagonów, a zatem trzeba
przygotować się do jazdy w tłoku.Gdy w grudniu ogłoszono nowy,
kolejowy rozkład jazdy ze zlikwidowaną połową setki pociągów,
zbulwersowani podróżni założyli komitety protestacyjne, słali petycje
do marszałka województwa i do Prze- wozów Regionalnych. O przywrócenie
zlikwidowanych połączeń apelowali też kolejarze, a także samorządy z
Podbes- kidzia i Częstochowy. Oba te regiony zostały niemal odcięte od
stolicy województwa.- Zrobiono rzecz straszną. Na dodatek zlikwidowano
takie połączenia, które akurat były dochodowe - załamuje ręce Ireneusz
Leśnikowski, rzecznik Urzędu Miasta w Częstochowie.Społeczna presja
przyniosła skutek. W ciągu ostatnich dni odbyło się kilka roboczych
spotkań przedstawicieli śląskiego zakładu Przewozów Regionalnych i
Urzędu Marszałkowskiego.Wczoraj spółka przedstawiła swoją propozycję
korekty rozkładu jazdy. Zarząd województwa będzie ją analizować w
przyszłym tygodniu i około %079 lutego podejmie decyzję, czy przyjąć
ją w proponowanym kształcie. Wiele wskazuje jednak na to, że tak
właśnie się stanie.- Tym razem Przewozy Regionalne solidnie podeszły
do zadania i prawdopodobnie kilkanaście najbardziej oprotestowanych
połączeń zostanie przywróconych do rozkładu jazdy - deklaruje Piotr
Spyra z zarządu województwa.Jak dodaje, korekta na pewno czeka linię
Katowice -Wisła i Katowice-Częstochowa. Zmieni się też rozkład jazdy
na trasie Gliwice-Bytom (tu liczba połączeń pozostanie bez zmian). Nie
ma natomiast dobrych wieści dla osób, dojeżdżających z Cieszyna do
Bielska-Białej. Na tej trasie są znikome szanse na przywrócenie
zdjętych z rozkładu połączeń.- Tam potrzebny jest remont trasy. Bez
niego pociągi nie mogą rozwijać prędkości, które sprawią, by stały się
konkurencyjne wobec PKS czy samochodu - argumentuje Spyra.Mimo
przywrócenia do rozkładu kilkunastu pociągów nie zmieni się wysokość
dotacji, jaką Urząd Marszałkowski prze- znaczy w tym roku na Przewozy
Regionalne. Kolejarze musieli zmieścić się w przyznanych im ok. 100
mln zł. By jedne połączenia przywrócić, inne zdecydowali się zatem
przyciąć.- Żaden z obecnie kursujących pociągów nie zostanie
zlikwidowany. Należy się jednak spodziewać, że na części połączeń
ograniczane będą składy, co obniży komfort jazdy sporej grupy
pasażerów - przyznaje Piotr Spyra.Dla osób jeżdżących pociągami taka
"wymiana" to w tej sytuacji żaden powód do zadowolenia. Krzysztof Kuś
z Obywatelskiego Komitetu Obrony Kolei Województwa Śląskiego mówi, że
składy pociągów obcięto jeszcze w grudniu i kontynuowanie takich
zabiegów może spowodować odpływ pasażerów od kolei.- Jeśli ktoś ma
jechać pociągiem ściśnięty jak sardynka w puszcze, to wybierze inny
środek lokomocji. Szukanie oszczędności przez obcinanie składów to
droga donikąd. Przewozy Regionalne powinny poszukać pieniędzy raczej w
swojej przerośniętej administracji. A najlepszym sposobem na obniżkę
kosztów byłoby dopuszczenie konkurencyjnych firm do przewozów
regionalnych - ocenia Kuś i zapowiada, że w poniedziałek pasażerowie
przedstawią w Urzędzie Marszałkowskim własny projekt korekty
kolejowego rozkładu jazdy.



| Mowisz ? Jakich to planowanych zadan _bojowych_ nie wykonaja wojska
| z powodu tej katastrofy ?

11 czołgów to prawie 3 plutony które nie będą wykonywać żadnych zadań
bo nie znajdą się w Iraku.


Po pierwsze - wysla inne, po drugie - chwilowo jakos
nie widze jakis istotnych zadan w Iraku, ot 11 skrzyzowan bedzie
slabiej obsadzonych, po trzecie - skoro juz mowa o rotacji,
to pewnie czesciowo zapchaja dziure sprzetem ktory jest na miejscu.

| I to wlasnie nazywam zerowym skutkiem - USA czolgow ma duzo,
| 12 utraconych hen gdzies za oceanem nie ma wiekszego znaczenia,
| szczegolnie na tym etapie "wojny".

Nie ma dużo. W Iraku. Zwłaszcza najnowszej wersji.


W Iraku starsze tez spelnia swoje zadania.

| Psychologiczny ? Niewielki. Co obywatela obchodzi troche zniszczonego
| metalu.
| Obywatela będzie obchodzić że wojna przeniosła się do USA
| i na terenie kraju wróg prowadzi udane ataki na obiekty wojskowe.
| To powoduje nawet zmianę postrzegania wojny.
| Jakies tory gdzies daleko - kto bedzie na to patrzyl.
| Powtorz 9-11, to sobie przypomna ze biora udzial w wojnie :-)

"Te zniknięte wieżowce jeszcze bardziej zewrą ich szeregi" - przekona
to amerykanów że inwazja na Irak to element Wojny Z Terrorem (TM)
co dotąd nijak nie można było przekonująco zrobić.
Irakijczycy strzelą sobie w stopę.

Atak na cel czysto wojskowy uświadomi że prowadzą wojnę z
suwerennym krajem a przeciwnik nadal walczy.


Mocno watpie. Z takich niuansow z kim walcza to pewnie sobie
szeroko pojete spoleczenstwo nie zdaje sprawy .. bo by sie zastanowili
czemu w ogole walcza z Irakiem.
A "zewrzec szeregi" moze i jeden wysadzony pociag wojskowy.

Przypomnij sobie sprawę japońskich bomb balonowych.
Władze tak bardzo bały się efektu psychologicznego ze utrzymywały
to w ścisłej tajemnicy. Pomimo że efektywność tej broni była żadna.


Hm, tak pisza, ale jak tak sobie pomysle to:
-byla cenzura i wielu rzeczy nie ujawniano z zasady,
-co te wladze poczatkowo mialby ujawniac ? Ze zanotowaly
  wybuch z nieznanych przyczyn ? Ze wypadaloby podejrzewac
  zgubienie bomby przez amerykanski samolot - bo przeciez zaden
  wrogi nie mial takiego zasiegu ?

-z zasady nalezalo ukrywac takie informacje, bo mogly by pomoc
  przeciwnikowi polepszyc celnosc.

-jak sie juz dowiedzieli co to - tez ukryc, po co Japonczycy maja
  wiedziec ze bomby dolatuja. Przeciez Amerykanie nie wiedzieli
  ile ich wyslano i jaka maja skutecznosc - moze to jest 90%,
  i latwo moga Japonczycy zasypac ich bombami.

- wedle tego co piszesz to przeciez nalezalo odwrotnie -
  sprokurowac zdjecia jakiegos domu,  dolaczyc zdjecia
  dwoch malych dziewczynek i "kolejny zbrodniczy atak".
  A spoleczenstwo zewrze szeregi zamiast wpasc w panike :-)

| Trzeba to będzie nazwać po prostu wojną - bez głupich wybiegów
| ala R. Wilk.

| Administracja cos wymysli - czy po 1945 amerykanie brali udzial
| w jakiejkolwiek oficjalnej WOJNIE ? :-)

Np. Koreańskiej.


Eee - operacja policyjna w ramach ONZ a nie wojna.

Nie pamietam co bylo w Wietnamie ..

| P.S. Co zrobisz jak iraccy dywersanci ostrzelaja mozdzierzami
| jakas jednostke w Polsce ? POwiedzmy ze bedzie 20 zabitych
| i troche strat w sprzecie ..

A co mógłbym zrobić?


No nie wiem - np zglosic sie na ochotnika do wojska zeby bronic
ojczyzny :-)

Będzie to bezpośredni przykład na to że prowadzimy wojnę z Irakiem
a nie stabilizujemy, czy co tam aktualnie wymyślono.


Mowisz ? A co szkodzi opisac to w prasie jako kolejny zamach
terrorystyczny ? Musisz miec troche bardziej wyrazna armie/bitwy/front
zeby to na prawdziwa wojne wygladalo ..

| Jeden czy kilka malutkich atakow na obiekty
| wojskowe w USA tego nie zmienia.
Zmienia obraz wojny w mediach. Atak na cele wojskowe którego nie
można nazwać terrorystycznym daje potężny efekt propagandowy.


A ja tam uwazam ze bez problemu mozna.
Papier jest cierpliwy, a rzecznik bialego domu w 5 minut
moze takie oswiadczenei wyglosic.

Militarnie - wymusza dokładną ochronę kolei.


Owszem, ale z tym sobie cywilna ochrona poradzi za mniejsze pieniadze.

TWA sobie z tym kiepsko radzi co wykazały raporty GAO (m. in.).
Olbrzymia część środków poszła na ochronę lotnisk, kosztem reszty.
Na ochronę transportu lądowego przeznacza się stosunkowo
zabawne kwoty.


Wysadz cywilny pociag - to trzeba bedzie chronic cala kolej,
koszta wzrosna. Moze byc towarowy.

J.


Witam,

okazuje się, że zatrzymanych było więcej :))

<Oświadczenie

Oświadczenie Rzecznika Komendy Stołecznej Policji
W sprawie zamieszek przed meczem Legia-Polonia

Wydarzenia ubiegłego tygodnia związane z zatrzymaniem 752
osób przed meczem "Legia - Polonia" są cały czas przedmiotem
szczegółowych ustaleń prokuratorów i policjantów.

Zebrane wówczas materiały dowodowe pozwoliły na postawienie
zarzutów 688 osobom, w większości udziału w zbiegowisku o
charakterze chuligańskim. Decyzją prokuratury wobec 454
zastosowano tzw. "zakaz stadionowy", a 372 osoby są pod
policyjnym dozorem. 235 zatrzymanych poddało się dobrowolnie
karze.

Przebieg policyjnej interwencji jest od kilku dni
komentowany przez wiele osób w mediach i na forach
internetowych. Niestety wiele tych komentarzy jest pisanych
w oparciu o hipotezy, nie zaś fakty.

Interwencja policyjna miała miejsce dopiero przed stadionem
"Polonii", kiedy to pierwsze kamienie i zapalone race
poleciały ze zgromadzonego tam tłumu w kierunku policjantów
i przypadkowych osób, kiedy to, na stojące na czerwonym
świetle na ul. Konwiktorskiej samochody prywatne wskakiwali
kolejni pseudiokibice. Zgromadzeni próbowali też sforsować
bramę stadionu, aby wedrzeć się do środka. Część z nich
miała zamaskowane twarze. Takie zachowania nie mogą być
tolerowane przez policję i nie będzie na nie przyzwolenia,
stąd decyzja o podjęciu interwencji.

W żadnym wypadku nie można było dopuścić do tego, by
pseudokibice dotarli pomiędzy zabudowania, na warszawską
Starówkę, z obawy na skutki takiego posunięcia. Kibiców
zepchnięto w stronę Wisłostrady. Niestety nie wszyscy
podporządkowywali się poleceniom funkcjonariuszy.
Wobec najbardziej agresywnych osób użyto siły fizycznej i
gazu.

Grupy pseudokibioców otoczono kordonem policyjnym, a potem
przewieziono do jednostek policji garnizonu stołecznego. Tam
przesłuchani zostali przez policjantów i prokuratorów.

688 postawiono zarzuty udziału w zbiegowisku o charakterze
chuligańskim.
Wobec 454 zastosowano tzw. "zakaz stadionowy",
372 osoby są pod policyjnym dozorem.
235 zatrzymanych poddało się dobrowolnie karze.
Wobec 8 prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie
tymczasowego aresztowania.
5 podejrzewanych jest o czynną napaść na funkcjonariusza
Policji z użyciem niebezpiecznego narzędzia,
2 - o czynny opór wobec funkcjonariuszy i jeden o
zniszczenie radiowozu.

Przy zatrzymanych pseudokibicach zabezpieczono około:

70 ochraniaczy na zęby,
kastet,
nóż,
kilka kominiarek,
około 60 rac świetlnych,
widelec,
łańcuch rowerowy,
gaz obezwładniający,
kilkanaście masek malarskich,
kilkanaście chust,
prawie 200 porzuconych koszulek.

Te ostatnie zostały zdjęte w celu utrudnienia identyfikacji.

Ostatnio opublikowane na łamach gazet artykuły sugerują
przekroczenie uprawnień przez zarówno policjantów
przeprowadzających interwencję, jak i policjantów
przeprowadzających czynności w jednostkach policji.
Niestety, jak do tej pory, nie ma faktów, które
potwierdzałyby te informacje. Podawane są różne przykłady
niewłaściwych zachowań funkcjonariuszy, które z pewnością
powinny zostać drobiazgowo wyjaśnione. Zarówno Policji, jak
i prawdziwym kibicom zależy na dokładnym zbadaniu każdej
takiej informacji, w celu oddzielenia prawdy od kłamstw.

Dlatego też komendant stołeczny Policji polecił
przeprowadzić szczegółową wewnątrzpolicyjną kontrolę
postępowań związanych z zatrzymaniem pseudokibiców.

Postępowanie to zostało objęte nadzorem przez Biuro Kontroli
Komendy Głównej Policji. Funkcjonariusze mają teraz za
zadanie sprawdzić, na ile stawiane w mediach zarzuty są
wiarygodne i prawdziwe. Jeżeli rzeczywiście gdziekolwiek
przekroczono uprawnienia, sytuacja taka jest nie do
zaakceptowania.

Chcąc wyjaśnić rozpowszechniane ostatnio informacje zwracamy
się do wszystkich tych, którzy mają zdjęcia, nagrania, bądź
inne materiały świadczące o niewłaściwym zachowaniu
policjantów o kontakt z Wydziałem Kontroli KSP - tel. nr 022
603 60 74 (w godz. od 8.00 do 16.00).

Jednocześnie, widząc zainteresowanie tym tematem Rzecznika
Praw Obywatelskich i Fundacji Helsińskiej - komendant
stołeczny Policji zwrócił się do obu tych podmiotów z
propozycją zaangażowania się w obiektywne wyjaśnienie całej
tej sytuacji, oferując pełen dostęp do informacji będących w
posiadaniu KSP.

Wszystkim nam powinno zależeć na tym, by prawdziwych kibiców
oddzielić od chuliganów stadionowych. Policji zależy bardzo,
by ta sytuacja nie pozostawiała jakiegokolwiek cienia
wątpliwości, co do postępowania policjantów.

</Oświadczenie

Może ktoś ma jakieś foty?


http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041118/prawo/prawo_a_6.html

Telekomunikacja Polska ma 30 dni na rozpatrzenie reklamacji. Jeśli nie
odpowie w tym terminie, to znaczy, że uznaje roszczenia abonenta. Spór z TP
SA będzie mógł rozstrzygnąć także sąd polubowny.

Nowe zasady rozpatrywania reklamacji obowiązują także pozostałych
operatorów telekomunikacyjnych: stacjonarnych i komórkowych. Dziś wchodzi w
życie rozporządzenie ministra infrastruktury z 1 października 2004 r. (Dz.
U. nr 226, poz. 2291), które dokładnie określa, jak powinno wyglądać
rozpatrzenie reklamacji, oraz co abonenci muszą w niej podać.

Każdy operator ma maksimum 30 dni na załatwienie reklamacji, na którą musi
odpowiedzieć na piśmie. Jeśli nie odezwie się w tym terminie, to oznacza,
że uznał reklamację zgodnie z życzeniem abonenta.

- Bardzo zależy nam na dobrych kontaktach z klientami i od dawna naszym
priorytetem było rozpatrywanie reklamacji w 14 dni, czyli w terminie
dwukrotnie krótszym. Termin 30-dniowy na pewno pozwoli nam na bardziej
precyzyjne wyjaśnienie każdej sprawy - zaznacza Barbara Górska, rzeczniczka
TP SA. - Fakt, iż zgodnie ze znowelizowanym prawem telekomunikacyjnym
nierozpatrzona w ciągu 30 dni reklamacja jest uznawana za zasadną,
dodatkowo dyscyplinuje nasze relacje z klientami - dodaje Górska.

Prawo do reklamacji

Abonenci mają prawo wnosić reklamacje, gdy:

#  operator nie dotrzyma ustalonego wcześniej terminu zawarcia umowy
abonenckiej lub dostępu do Internetu;

#  nie uruchomi połączenia w umówionym terminie;

#  bez przyczyny odłączy telefon lub nie zapewnia właściwej jakości
połączeń;

# nalicza zawyżone rachunki.

Te sytuacje wylicza rozporządzenie. Tymczasem jest problem z przekazywaniem
zadłużenia abonentów firmom windykacyjnym, bez uzyskania uprzedniej zgody
abonenta. Przypomnijmy, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powołuje
się na przepisy kodeksu cywilnego, które mówią, iż klauzula zastrzegająca
możliwość przeniesienia wierzytelności, bez zgody konsumenta, jest
niedozwolona. Przekazywanie danych osobowych firmom windykacyjnym bez zgody
abonentów negatywnie oceniają także rzecznik prawa obywatelskich oraz
generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Lepiej listem poleconym

W reklamacji trzeba podać swoje dane, numer telefonu, numer ewidencyjny
nadany przez operatora, datę zawarcia umowy oraz świadczenia usługi,
wysokość żądanego odszkodowania, gdy abonent uważa, że został poszkodowany
działaniem operatora, numer konta lub adres do wypłaty odszkodowania.

Reklamację można złożyć ustnie, telefonicznie lub pisemnie. Dla pewności
lepiej zrobić to na piśmie i przesłać listem poleconym. Można też złożyć za
pokwitowaniem w każdym punkcie obsługi klienta danego operatora.

Przy reklamacji telefonicznej lub składanej przez Internet operator ma
obowiązek w ciągu 14 dni potwierdzić na piśmie, że ją otrzymał. Gdy się
okaże, że w reklamacji czegoś brakuje, musi dać minimum 7 dni na jej
uzupełnienie oraz poinformować abonenta, co konkretnie ma uzupełnić.

Reklamować można najwyżej przez rok, np. od chwili odłączenia telefonu lub
od otrzymania zakwestionowanego rachunku.

Już tylko sąd

Operator w odpowiedzi na reklamację musi poinformować abonenta, że swoich
praw może dochodzić na drodze sądowej. Poprzednio postępowanie reklamacyjne
było dwuinstancyjne, tzn. od negatywnie rozpatrzonej reklamacji można było
odwołać się do operatora. Teraz pozostaje sąd, ale nie tylko cywilny.

- Skasowanie dwuinstancyjności postępowania reklamacyjnego może utrudnić
abonentom dochodzenie roszczeń. TP SA była za jej utrzymaniem. Korzystna
dla klientów może być za to nowa forma rozstrzygania sporów przed stałym
polubownym sądem konsumenckim przy prezesie Urzędu Regulacji
Telekomunikacji i Poczty - podkreśla Barbara Górska. Na razie nie ma
rozporządzenia w sprawie sądu, więc sąd polubowny jeszcze nie działa.

Od 3 września tego roku możliwa jest natomiast mediacja między konsumentem
a dostawcą publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych. Prowadzi ją
prezes URTiP i do niego abonent musi wystąpić z wnioskiem o wszczęcie
mediacji. Hanna Fedorowicz


    tzn. przeciwko słońcu, żeby nie świeciło (czego zresztą nie robi).

    Protest ten mimo szczytnych idei, jest nie na miejscu. Mogliśmy
wysuwać, żądania wobec TPSA gdy była dobrem wspólnym tzn. była firmą
państwową (inaczej niczyją). Jako współudziałowcy mogliśmy traktować ją
jako instytucją, która przynajmniej w teorii powinna gwarantować pewne
usługi po przystępnej cenie. Od momentu gdy stała się firmą w krórej
pojawili się prawdziwi udziałowcy (mimo, że większość akcji należy nadal
do społeczeństwa polskiego jako całości), relacje TPSA - abonent
powinny  i będą opierać się na zasadzie sprzedawca - klient, gdzie firma
będzie dążyła do maxymalizacji zadowolenia akcjonariuszy, nie zależnie
czy się to komuś podoba czy nie. To czy klienci będą zadowoleni jest
ewentualnym skutkiem ubocznym tego postępowania.

        Co się stanie jeśli internauci tupną raz w roku ze złością tupną
nóżką, czy też pokażą język dla TPSA? TPSA na nas się nie obrazi i nie
zablokuje nam 0202122 (z którego raczej nie mam przyjemności korzystać).
TPSA jest przywiązana do abonentów jak matka do dzieci, czerpie z ich
istnienia nieopisaną radość , którą wyraża raz w miesiącu
korespondencyjnie.

        Problem polega na tym, że większość abonentów jest skazana na
TPSA i jej warunki ("matka jest tylko jedna"* ). Ewentualny protest
powinien być skierowany nie przeciwko TPSA, której zarząd, rzecznik itp.
działają na KORZYŚĆ FIRMY i jej udziałowców, a przeciwko koncesjowaniu
usług telekomunikacyjnych. W przeciwieństwie do prywatnej firmy, państwo
polskie jest dobrem współdzielonym w równej części przez wszystkich
obywateli i na jego obszarze obowiązują pewne reguły prawne, które są
ustalane jako wola większości obywateli, przez wybranych w sposób
demokratyczny reprezentantów społeczeństwa.

        Przedstawiciele ludu mają to do siebie, że czasem muszą się
liczyć z wolą tego ludu. I jeśli lud chce konkurencji w telekomunikacji,
głośno wyrażając taką wolę to powinien ją otrzymać jako przepis prawny
zwalniający firmy telekomunikacyjne od obowiązku posiadania koncesji.
Nowi operatorzy lokalni zapłacili za koncesje tak bajońskie sumy, że nie
można na razie liczyć na znaczące promocje cenowe i przez kilka
najbliższych lat ceny nadal defacto dyktować będzie TPSA (działająca
przypominam na korzyść akcjonariuszy).

    Jeśli protest ma mieć sens musi być skierowany do przedstawicieli
rzadu, Sejmu, itp. itd. Będąc realistą wiem, że na niewiele się zda, ale
w przeciwieństwie do protestu przeciwko TPSA, która jedynie korzysta z
przywilejów jakie daje jej obowiązujące prawo, ten protest miałby
(przynajmniej teoretycznie) sens. Gdy lud pracujący Śląska czy Ursusa
rzucał śrubami w budynki rządowe to otrzymał grube miliardy PLN, co
świadczy że protesty skierowane do polityków mają jakiś sens.

                                        ED

*) matka jest tylko jedna

Z okazji dnia matki w szkole dzieci muszą opowiedzieć scenkę ze swego
życia, w której mogli powiedzieć  "matka jest tylko jedna". Halinka mówi
o opiece mamy gdy dziewczynka była chora, Tomek o wspólnych podróżach,
Ania o ... (tym podobne rzeczy).
    Ostatni odpowiada Jasio:
    -    Pewnego dnia wracam ze szkoły do domu i z barłogu w kącie w
pokoju słyszę jęki. Omijam leżącego w żygowinach tatusia, który od 4 dni
nie odzyskuje przytomności i otwieram drzwi. Widzę jakiegoś pana, który
szamocze się z moją mamą. Mama przechyla głowę w moją stronę i mówi:"
Jasiu złotko bądź tak dobry i przynieś z lodówki dwie butelki wódki."
Szybko pobiegłem do kuchni otworzyłem lodówkę, uważnie ją przeszukałem i
wtedy krzyknąłem "Matka! Jest tylko jedna"

PS2. Kurcze ten post chyba jest zbyt długi, aby ktoś dotarł do tego
miejsca.


Nawaliłeś 349,7 linijek smutów.:-)
   tzn. przeciwko słońcu, żeby nie świeciło (czego zresztą nie robi).

   Protest ten mimo szczytnych idei, jest nie na miejscu. Mogliśmy
wysuwać, żądania wobec TPSA gdy była dobrem wspólnym tzn. była firmą
państwową (inaczej niczyją). Jako współudziałowcy mogliśmy traktować ją
jako instytucją, która przynajmniej w teorii powinna gwarantować pewne
usługi po przystępnej cenie. Od momentu gdy stała się firmą w krórej
pojawili się prawdziwi udziałowcy (mimo, że większość akcji należy nadal
do społeczeństwa polskiego jako całości), relacje TPSA - abonent
powinny  i będą opierać się na zasadzie sprzedawca - klient, gdzie firma
będzie dążyła do maxymalizacji zadowolenia akcjonariuszy, nie zależnie
czy się to komuś podoba czy nie. To czy klienci będą zadowoleni jest
ewentualnym skutkiem ubocznym tego postępowania.

       Co się stanie jeśli internauci tupną raz w roku ze złością tupną
nóżką, czy też pokażą język dla TPSA? TPSA na nas się nie obrazi i nie
zablokuje nam 0202122 (z którego raczej nie mam przyjemności korzystać).
TPSA jest przywiązana do abonentów jak matka do dzieci, czerpie z ich
istnienia nieopisaną radość , którą wyraża raz w miesiącu
korespondencyjnie.

       Problem polega na tym, że większość abonentów jest skazana na
TPSA i jej warunki ("matka jest tylko jedna"* ). Ewentualny protest
powinien być skierowany nie przeciwko TPSA, której zarząd, rzecznik itp.
działają na KORZYŚĆ FIRMY i jej udziałowców, a przeciwko koncesjowaniu
usług telekomunikacyjnych. W przeciwieństwie do prywatnej firmy, państwo
polskie jest dobrem współdzielonym w równej części przez wszystkich
obywateli i na jego obszarze obowiązują pewne reguły prawne, które są
ustalane jako wola większości obywateli, przez wybranych w sposób
demokratyczny reprezentantów społeczeństwa.

       Przedstawiciele ludu mają to do siebie, że czasem muszą się
liczyć z wolą tego ludu. I jeśli lud chce konkurencji w telekomunikacji,
głośno wyrażając taką wolę to powinien ją otrzymać jako przepis prawny
zwalniający firmy telekomunikacyjne od obowiązku posiadania koncesji.
Nowi operatorzy lokalni zapłacili za koncesje tak bajońskie sumy, że nie
można na razie liczyć na znaczące promocje cenowe i przez kilka
najbliższych lat ceny nadal defacto dyktować będzie TPSA (działająca
przypominam na korzyść akcjonariuszy).

   Jeśli protest ma mieć sens musi być skierowany do przedstawicieli
rzadu, Sejmu, itp. itd. Będąc realistą wiem, że na niewiele się zda, ale
w przeciwieństwie do protestu przeciwko TPSA, która jedynie korzysta z
przywilejów jakie daje jej obowiązujące prawo, ten protest miałby
(przynajmniej teoretycznie) sens. Gdy lud pracujący Śląska czy Ursusa
rzucał śrubami w budynki rządowe to otrzymał grube miliardy PLN, co
świadczy że protesty skierowane do polityków mają jakiś sens.

                                       ED

*) matka jest tylko jedna

Z okazji dnia matki w szkole dzieci muszą opowiedzieć scenkę ze swego
życia, w której mogli powiedzieć  "matka jest tylko jedna". Halinka mówi
o opiece mamy gdy dziewczynka była chora, Tomek o wspólnych podróżach,
Ania o ... (tym podobne rzeczy).
   Ostatni odpowiada Jasio:
   -    Pewnego dnia wracam ze szkoły do domu i z barłogu w kącie w
pokoju słyszę jęki. Omijam leżącego w żygowinach tatusia, który od 4 dni
nie odzyskuje przytomności i otwieram drzwi. Widzę jakiegoś pana, który
szamocze się z moją mamą. Mama przechyla głowę w moją stronę i mówi:"
Jasiu złotko bądź tak dobry i przynieś z lodówki dwie butelki wódki."
Szybko pobiegłem do kuchni otworzyłem lodówkę, uważnie ją przeszukałem i
wtedy krzyknąłem "Matka! Jest tylko jedna"

PS2. Kurcze ten post chyba jest zbyt długi, aby ktoś dotarł do tego
miejsca.