Poszukuje szpitala/kliniki gdzie sa najkrótsze czasy oczekiwania na
operacje na zacme.
Pani A - wydała 4 tys zł na łapówki w Klinikach gdzie operację zacmy
wykonano za pieniądze NFZ. Dwa tygodnie w szpitalu, wcześniej kołomyja
ze szczepieniami przeciw żółtaczce.
Pan B - poszedł prywatnie, zapłacił 2,4 tys zł. Zabieg jednodniowy, po
tygodniu był jak nowy.
j.
Wróciłam własnie od pewnej Pani, którą zaraziłam swego czasu DO i mam od
niej prosbę. Podobno ona zna aż 3 osoby, którym będąc na DO rozwinęła
się bardzo zaćma. U niej też. Własnie będzie się decydowała na operację.
Zaznaczam, że nie są to osoby pierwszej młodosci.
Gdybyscie cos na ten temat mogli napisac, będę wdzięczna.
Pozdrawiam Halina
Hmm... a czy te osoby miały wcześniej cukrzycę? A może w związku z DO
podniósł im się na stałe poziom cukru we krwi? Podobno u optymalnych mimo
nie jedzenia węglowodanów jest on na stałe wyższy niż u reszty populacji i
jest to "normalne", a nie jest tajemnica że podwyższony poziom cukru jest
jedną z podstawowych przyczyn mętnienia soczewki oka.
Hmm... oboje moich nieoptymalnych rodziców miało operacje zaćmy i teraz
jest
OK. Leżeli tylko po 5 dni w szpitalu, ale jak się operację robi laserowo
to
jest to tylko dzień pobytu w szpitalu.
--
Joanna
http://jduszczynska.republika.pl
Obserwator Lokalny:
Ponad 20 osób przeszło w dębickim szpitalu operację usunięcia zaćmy. W Rzeszowie na taki zabieg czeka się ponad 2 lata, w Dębicy – tylko kilka miesięcy.
W szpitalu powiatowym w Dębicy zaćmę usuwa się operacyjnie od 2 miesięcy, na zabieg zdecydowało się do tej pory 25 pacjentów, następnych 50 czeka w kolejce. – To dopiero początek, ta dziedzina naszej działalności jeszcze się rozwija – mówi Przemysław Wojtys, dyrektor ZOZ w Dębi-cy.
Operacje odbywają się raz w tygodniu, w środę, są przeprowadzane przez specjalistę z Krakowa. Zabieg polega na usunięciu soczewki z zaćmą i zastąpieniu jej nową, sztuczną. Wojtys zapewnia, że na dobór soczewek kładziony jest duży nacisk, bo od ich jakości zależy potem poprawność widzenia zoperowanym okiem. – Wybieramy naprawdę z wysokiej półki, z bardzo małą granicą błędu – przekonuje.
Pacjenci trafiają na oddział okulistyczny na podstawie skierowania lekarza z poradni, tutaj przechodzą serię specjalistycznych badań kwalifikacyj-nych, od których wyników zależy, czy operacja będzie przeprowadzona. Jeśli tak, usunięcie zaćmy wykonuje się nazajutrz, po czym pacjent wypi-sywany jest do domu. – Osoby, które poddały się temu zabiegowi, mówią, że czują się, jak nowo narodzone – mówi Przemysław Wojtys.
W tej chwili zapisy na operację prowadzone są na cztery miesiące naprzód – dla porównania w Rzeszowie na usunięcie zaćmy czeka się 2,5 roku.
Specjalistyczny sprzęt konieczny do usuwania zaćmy kosztował ponad 350 tys. złotch.
(gaM)
poproszono mnie abym zapytała
czy Argosikowi widać plamki na oczkach?
jeśli już je widać znaczy, iż choroba postępuje bardzo szybko
najlepiej jak zacytuje
Gdybyś mogła, to poproś Ją, żeby obejrzała oczy Argosa. Niech zerknie, czy pojawiła się na nich taka typowa przy zaćmie jakby "biała mgiełka". Kiedy jeździliśmy z Argosem do okulisty, to gołym okiem nie można było dostrzec tej "mgiełki". Jeśli teraz jest spora, to choroba szybko postępuje. Nie wiem, czy o tym pisałam, ale zaćmy nie można operować w dowolnym momencie. Przy pewnym stopniu zaawansowania choroby operacja staje się niestety niemożliwa.
Kazurio kochana?
Po 15 latach walki z rethinopatią, czeka mnie "zdejmowanie" zaćmy. Wolę nie myśleć, jak to się robi, bo cała cierpnę. Nie wspomnę o kosztach.

Witam
Mam 42 lata, jestem pół roku po operacji zaćmy w prawym oku, przed operacją nie przeprowadzono ze mną żadnego wywiadu na temat wykonywanego zawodu lub jakichkolwiek oczekiwań związanych z jakością wykonywanego zabiegu ani rodzaju wszczepianej soczewki, ponieważ zgłosiłam się do prywatnego gabinetu, a operację miałam wykonywaną w prywatnej klinice znanej i polecanej w całej Polsce nie podejrzewałam że może mnie spotkać jakaś niespodzinka w tym temacie wczesniej nie miałam żadnych kłopotów ze wzrokiem. Po prostu oczekiwałam usługi na dobrym poziomie. Niestety człowiek uczy się boleśnie na swoich błędach. Po operacji pojawiły się komplikacje, wokół żródeł światła świecące migające kręgi, przesunięcie jakby podwojenie np. białych liter na czarnym tle. Jestem grafikiem i osobą młodą, aktywną życiowo więc owe efekty bardzo mnie zaskoczyły. Zgłosiłam się na konsultacje do innego lekarza i pokazując mu kartę szpitalną dowiedziałam się że wszczepiono mi "jakąś" wegierską soczewkę (Medicontur), która jest bardzo tanią soczewką i wszczepiano ją 15 lat temu. Byłam najpierw w szoku, potem załamana. Lekarz który wykonał zabieg nie przyjmuje reklamacji twierdząc że rodzaj soczewki nie ma nic do rzeczy. Ostatecznie zwróciłam mu uwagę, że mam bardzo szerokie źrenice, i to ostatecznie zostało uznane za przyczynę moich dolegliwości. Dodatkowo dowiedziałam się, że jeśli zoperuję drugie oko na zaćmę dolegliwości będą takie same to był gwóżdź do trumny. Pomijam już podejście samego lekarza i jego sposób rozmowy z pacjentem, ale czy faktycznie czkają mnie tak fatalne prognozy, dlaczego nie zauważono mojej szerokiej żrenicy przed operacją, dlaczego wszczepiono mi taką soczewkę a nie inną nie uprzedając mnie o tym. Czytałam wypowiedź kogoś kto miał podobne objawy do moich i okazało się, że mylnie dobrano mu soczewkę za małą do średnicy źrenicy i że mu tą soczewkę wymieniono i objawy ustąpiły.
Czy faktycznie nie można było wybrać lepszej soczewki tak jak twierdzi lekarz teraz po fakcie? Konsultowałam się z innym specjalistą mówi że można dzisiaj zapobiec w dużym stopniu takim objawom przeprowadzając operację w inny sposób. Martwię się o drugie oko, czy wtrzymam te wszystkie migotania jeśli faktycznie w moim przypadku nie da się nic więcej zrobić?
proszę o poradę Hanna z Łodzi
